Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

ŚWIĘTO ŚW. SZCZEPANA, PIERWSZEGO MĘCZENNIKA Rok C (czerwony) Nr 62 (26 grudnia 2015)

Katecheza

 Chcę należeć do Ciebie

„Nagle zrozumiałam, że nie muszę już dalej szukać, nie muszę już nigdzie pojechać, znalazłam Tego, który przez te lata tak cierpliwie czekał na mnie”.
Jestem siostrą klaryską z Węgier, przybrałam imię Faustyna. Kiedy miałam 18 lat, w dniu urodzin, modliłam się przed Tabernakulum i dziękowałam Bogu za dar mojego życia. Także prosiłam Go o Jego pomoc w odczytaniu swojego powołania. Nie wiedziałam, jakie będzie moje dalsze życie, ale powierzyłam Mu moją przyszłość. Powiedziałam Mu w bardzo prostych słowach: „Jakkolwiek będzie, ja chcę należeć do Ciebie, chcę, żebyś Ty był zawsze na pierwszym miejscu w moim życiu”. Konkretnie o życiu zakonnym wtedy nie myślałam, bo na Węgrzech nikt mi nie mówił, że istnieje życie kontemplacyjne, że są klasztory klauzurowe, nie spotkałam się osobiście z siostrami. Od tego czasu zapragnęłam każdego dnia przyjmować Pana Jezusa do mojego serca i więcej czasu poświęcać na modlitwę. On wzbudził we mnie przez ten czas takie wielkie pragnienie miłości, taką wielką tęsknotę za Nim, że myślałam, że aby zaspokoić to pragnienie, na pewno trzeba zrobić coś wielkiego, niezwykłego, a z pewnością trzeba pojechać gdzieś daleko.

Jaka będzie moja odpowiedź?
Po studiach, ponieważ zostałam przedszkolanką, postanowiłam podjąć pracę najpierw w Anglii, potem w Nowej Zelandii i w Niemczech. Pomagałam w opiece nad dziećmi w rodzinach, poznałam, jak piękne może być życie małżonków, jak szczęśliwa może być kobieta, która ma kochającego męża, dzieci. Już wtedy przeczuwałam jednak, że moja droga będzie inna. Po kilku latach wróciłam do domu niezadowolona, wciąż nie znajdując jeszcze tego, czego szukałam… Pewnego dnia, w Wielki Czwartek, usłyszałam w kościele krótką homilię o tym, jak wielkim skarbem jest dla nas Eucharystia, że nie ma cenniejszego, większego daru. Jezus w Najświętszym Sakramencie nic nie zatrzymał dla Siebie, nic więcej nie może nam dać, niż Swoje własne Ciało i Swoją Krew, dał nam Siebie całego. A w Wielki Piątek jeszcze mocniej udowodnił swoją miłość ku nam, kiedy umarł za nas na krzyżu z miłości. Wtedy zapytałam siebie: Czy Pan Jezus mógłby coś więcej dać, czy mógłby coś jeszcze zrobić? A co najważniejsze: jaka będzie zatem moja odpowiedź na tę ogromną Jego miłość? Ja też pragnę oddać się Jemu cała z miłości i żyć tylko dla Niego!

Moja tajemnica
Decydującym momentem na drodze mojego powołania było wydarzenie także związane z Jezusem Eucharystycznym. W czasie wakacji przyjechał do naszej parafii pewien ojciec franciszkanin, Polak, żeby odwiedzić swojego współbrata, również Polaka, który pracował wtedy w naszym mieście. Codziennie widział mnie na wieczornej Mszy św. i zapytał tego ojca, który mnie znał: „Kim jest ta dziewczyna, która czytała, bo ja myślę, że ona zostanie klaryską…”. Nie wiem, jaka była treść ich dalszej rozmowy na mój temat. Kiedy przyszła chwila Komunii św., przyjęłam Pana Jezusa z rąk tego ojca. On stanął przede mną i powiedział do mnie po angielsku (nie znałam wtedy języka polskiego): „Nie bój się iść za Jezusem!”. Bardzo się zdziwiłam i zastanowiłam, skąd ten ojciec wiedział o mojej tajemnicy, ponieważ z nikim nie rozmawiałam o tym, nawet z rodzicami. Wróciłam na swoje miejsce z radością i w gorącej modlitwie podziękowałam Jezusowi za tę szczególną Komunię św., bo w tej chwili nagle zrozumiałam, że nie muszę już dalej szukać, nie muszę już nigdzie jechać, znalazłam Tego, który przez te lata tak cierpliwie czekał na mnie… Uwierzyłam, że to zdanie to były słowa nie jakiegoś nieznanego kapłana, ale Jego samego, skierowane do mnie osobiście.
W roku 2000 wstąpiłam do klasztoru Sióstr Klarysek w Skaryszewie, w 2005 składałam śluby wieczyste. Nieustannie dziękuję Bogu za dar mojego powołania, jestem bardzo szczęśliwa w Jego bliskości.

s. Faustyna – klaryska

PS
Zakon Świętej Klary jest zakonem kontemplacyjno-klauzurowym. Naszymi zakonodawcami byli św. Franciszek (1182-1226) i św. Klara (1193-1253) z Asyżu. Najważniejszym naszym zadaniem, każdego dnia, jest modlitwa – Eucharystia, Liturgia godzin (odprawiana uroczyście w odpowiednich godzinach) i modlitwa indywidualna. Modlitwie poświęcamy około 7 godzin dziennie. Uwielbienie Boga prowadzi nas do modlitwy wstawienniczej za naszych braci i siostry w świecie. Ogarniamy modlitwą Kościół święty, papieża, naszego biskupa ordynariusza, całą diecezję i wszystkie intencje, które napływają do nas, i powierzamy je Miłosierdziu Bożemu.
Zewnętrznym znakiem klauzury jest mur wokół klasztoru i krata, ale dla nas ma ona wymiar duchowy – ograniczony kontakt ze światem, aby móc pełniej wsłuchiwać się w Boże natchnienia.
Historia polskich klarysek związana jest z postacią bł. Salomei z rodu Piastów (1212- 1268), która zapoczątkowała życie zakonne w 1245 roku, przyjmując habit zakonny w kaplicy zamkowej w Sandomierzu. W roku 2007, po prawie 8 wiekach nieobecności, klaryski powróciły do Sandomierza i podjęły posługę miłości w diecezji sandomierskiej, bo – jak pisze św. Klara w swym testamencie – „Syn Boży stał się dla nas drogą”. W tych słowach tkwi cała istota naszej duchowości, naszego powołania do przyjaźni z NIM.

s. Maria Czech OSC – Ksieni Klasztoru Sióstr Klarysek w Sandomierzu