Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO CIAŁA I KRWI CHRYSTUSA Rok A (biały) Nr 32 (19 czerwca 2014)

Katecheza

 Tajemnica przebitych rąk

 
Naukowcy badający Całun Turyński jasno stwierdzają, że Pan Jezus miał przebite nadgarstki, a nie dłonie. Tymczasem u znanych powszechnie stygmatyków, takich jak chociażby św. Ojciec Pio, widzimy przebite dłonie. Jak można to wyjaśnić? 
 
Całun Turyński to lniane płótno o wymiarach 1,1 x 4,36 m. Widać na nim sylwetkę mężczyzny. Lewa strona przedstawia przód, a prawa tył zmarłego. Odbicie utworzone z krwi, potu, mirry i aloesu jest bardzo szczegółowe. Bez trudu można rozpoznać poszczególne części ciała: po lewej widzimy przebite ręce, potłuczone kolana, klatkę piersiową z raną między piątym a szóstym żebrem oraz twarz; po prawej – głowę ze śladami po cierniowej koronie, ubiczowane plecy, pokrwawione nogi i stopy. Badacze, którzy zajmowali się całunem, orzekli, że jest to „wizerunek nie ręką ludzką uczyniony”.
 
Nadgarstki, a nie dłonie
 
Analizując owe płótno, warto zatrzymać się na fragmencie przedstawiającym ręce. Są one skrzyżowane i ułożone na brzuchu. Lewa dłoń przykrywa prawą. Obie są otwarte. Przy każdej widać cztery wyprostowane palce, kciuki są schowane. Rana po gwoździu widnieje nie w środku dłoni, ale na nadgarstku. Na przedramionach pozostały zygzakowate stróżki krwi. Te i inne ślady pozostawione na całunie zostały poddane szczegółowym badaniom. W latach 70. ubiegłego wieku 21 wysokiej klasy patomorfologów postanowiło wykonać „sekcję zwłok” Pana Jezusa. Protokół z analizy Całunu Turyńskiego liczył prawie 400 stron. Specjaliści stwierdzili, że Chrystus nie mógł mieć przebitych dłoni, ponieważ układ kostny w tej części ręki jest bardzo słaby. Tłumaczyli, że dłonie przebite gwoździem nie są w stanie utrzymać ciała na krzyżu i szybko przerywają się pod wpływem ciężaru ofiary. Rzymianie, którzy stosowali ten rodzaj kary, wiedzieli o tym doskonale, dlatego wbijali gwoździe między kości nadgarstka, w miejsce, w którym występuje bardzo silny układ kostny. Przebicie tej części ręki wywołuje okropny ból. W wyniku uszkodzenia nerwów dochodzi do wygięcia się kciuków do środka dłoni. 
 
Ukrzyżowanie w sztuce
 
Artyści w większości przypadków pokazywali Jezusa z przebitymi dłońmi. Gdzie szukać wytłumaczenia? Kara śmierci przez ukrzyżowanie była stosowana do II wieku, zaś pierwsze krucyfiksy i malowidła przedstawiające ukrzyżowanie Jezusa pojawiły się dopiero na przełomie VII i VIII wieku. Artyści nie znali tak szczegółowej anatomii człowieka. Tworząc swoje dzieła, opierali się na przekazach z Pisma św.. Na przykład: „Przebili moje ręce i nogi, policzyć mogę wszystkie kości moje” (Ps 22,17-18). Ręce utożsamiali z dłońmi i tak w wielu przypadkach jest do dnia dzisiejszego. Kiedy prowadziłem rekolekcje o Całunie Turyńskim, przychodzili do mnie malarze i rzeźbiarze, którzy otwarcie mówili, że nie wiedzieli o tym, iż Pan Jezus miał przebite nadgarstki. Zapowiadali, że tworząc kolejne obrazy i rzeźby, będą mieli to na uwadze. 
 
Jeśli chodzi o stygmatyków, to w historii Kościoła zapisało się 150 takich ludzi. Niektórzy zostali wyniesieni na ołtarze. Osoby, które otrzymały widzialne znaki męki Pańskiej, miały jednak rany na dłoniach, a nie na nadgarstkach. Tak było m.in. w przypadku św. Franciszka i św. o. Pio. Wytłumaczenie jest jedno – Pan Bóg dostosował się do ludzkiej wiedzy. Gdyby stygmaty od początku pojawiały się na nadgarstkach, byłyby niewidoczne, niezrozumiałe dla ludzi i niewiarygodne. Nie utożsamiano by ich z ranami Chrystusa. 
Dzięki Całunowi Turyńskiemu nasza wiedza o ukrzyżowaniu jest dziś znacznie pełniejsza. Prawa anatomii się nie zmieniły, mimo upływu lat. Powoli do opinii publicznej przedostaje się nowa wiedza, a wielu artystów w swoich dziełach ukazuje już Jezusa z przebitymi nadgarstkami. Jeśli Pan Bóg zapragnie powołać w przyszłości nowych stygmatyków, to kto wie, jak zechce ich uwiarygodnić przed ludźmi? 
 
Ks. Zbigniewa Dudka SSP, kustosza kopii Całunu Turyńskiego
 wysłuchała Agnieszka Wawryniuk