Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

III NIEDZIELA WIELKANOCNA. NIEDZIELA BIBLIJNA Rok A (biały) Nr 25 (4 maja 2014)

Katecheza

 Dyskretna pomoc

 
Wydaje się to niewiarygodne, że uczniowie Jezusa, którzy chodzili z Nim przez trzy lata, nie byli w stanie Go rozpoznać, gdy przyłączył się do nich w drodze do Emaus. Święty Łukasz mówi, że oczy ich były jakby przesłonięte. Z czego mogło to wynikać? 
W dniach poprzedzających Zmartwychwstanie uczniowie byli świadkami dramatycznych wydarzeń. Niedługo po tym jak wstali od wielkoczwartkowej wieczerzy, Jezus został postawiony przed trybunałem, który skazał Go na ubiczowanie i śmierć. Wyrok został wykonany, a Syn Boży po prostu umarł na krzyżu. Przez trzy dni uczniowie pozostawali w niepewności i zwątpieniu, czemu dali wyraz w rozmowie, jaką prowadzili z nieznajomym w drodze do Emaus: „A myśmy się spodziewali, że właśnie On miał wyzwolić Izraela”. Sytuacja ta po prostu ich przerosła. Ale Zmartwychwstały nie zapomniał o swoich uczniach. Doskonale rozumiał stan, w jakim się znaleźli. Dlatego dołączył się do nich na drodze do Emaus. Nie zaczął spotkania od wymówek. Ale z wyrozumiałością i delikatnością, krok za krokiem, zaczął im wyjaśniać pisma Proroków. Gdy już dotarli do celu podróży, pozostał z nimi, zasiadał przy stole i po odmówieniu błogosławieństwa połamał dla nich chleb. Wtedy też oczy uczniów się otwarły. 
Ile to razy w życiu przeżywamy zwątpienia i frustracje. Wypływają one z naszych ludzkich słabości, ale także z niedostatecznie silnej wiary. Nawet jeśli posiadamy wiedzę religijną i znamy Pismo św., to ogarnia nas zwątpienie. Zwłaszcza w chwilach prób, na wirażach naszego życia, mogą pojawić się różne wątpliwości. To, co wydarzyło się w drodze do Emaus, ukazuje nam ważną prawdę. Bóg nie pozostawia nas samym sobie, zabiega i troszczy się o nas. Stara się wychodzić nam naprzeciw, wplata się w tłum idących obok ludzi i dotyka naszego serca. Uczniowie, zapraszając Jezusa do stołu, otworzyli się na Niego, choć jeszcze pozostawał dla nich nieznajomym. Nie bójmy się i my otwierać na ludzi. Zwłaszcza na tych, którzy chcą nas wesprzeć. Prawdziwa pomoc nigdy nie jest nachalna i zniewalająca. Jest dyskretna, tak jak dyskretny był Jezus w drodze do Emaus. Ale wymaga, abyśmy na tę pomoc odpowiedzieli. Abyśmy przynajmniej potrafili zasiąść do stołu. 
 
ks. Mariusz Krawiec – paulista