Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

UROCZYSTOŚĆ JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA Rok B (biały) Nr 57 (25 listopada 2012)

Katecheza

Czy to możliwe? A jednak tak było

O niezwykłej sile Cudownego Medalika przedstawiającego Maryję Niepokalaną przekonałam się już wiele razy. Kilkanaście lat temu podarowałam Władysławie, mojej współsiostrze z Legionu Maryi, medalik, który przywiozłam od sióstr szarytek z Paryża. Chciała oddać go synowi. Okazją do spotkania było nowo nabyte auto. Syn wraz z żoną zabrali Władysławę na przejażdżkę. Ona jednak postanowiła, że medalik podaruje synowej. Kobieta przyjęła go niechętnie i dosyć nieufnie, a potem włożyła medalik do tylnej kieszeni siedzenia kierowcy. Władysławie zrobiło się bardzo przykro. Dwa dni później dowiedziała się o wypadku syna. Mężczyzna, wracając ze służbowego wyjazdu, wpadł w poślizg. Uderzył w drzewo i razem z siedzeniem wyskoczył z samochodu. Nowe auto było całkowicie zniszczone. On, w wielkim szoku, siedział przypięty do fotela na polu. Szybko okazało się, że z katastrofy wyszedł bez szwanku. Jedynym śladem wypadku było błoto na jego ubraniu. Dla nas był to wyraźny znak opieki Matki Bożej. To Ona ocaliła tego mężczyznę.
Prawdziwą moc Cudownego Medalika odkrywam od 1986 roku, w którym wstąpiłam do Legionu Maryi. Jego członkowie od lat prowadzą apostolat tego niezwykłego znaku. Każdego 27 listopada, w święto objawienia Cudownego Medalika, idziemy na parkingi, dworce, pod kościoły i do miasteczka akademickiego, aby tam rozdawać ludziom niezwykłe medaliki i opowiadać o ich wielkiej mocy. Po wielu latach prowadzenia tego apostolatu muszę przyznać, że z roku na rok jest coraz gorzej. Ludzie przyjmują medaliki bardzo niechętnie. Zauważyłam jednak, że z ochotą przyjmują je osoby młode.
A oto inna historia, którą pamiętam. Do pana Anatola, propagatora Legionu Maryi w Polsce, przyszła kiedyś pewna kobieta, która żaliła się, że jej siostra – lekarka – chce nazajutrz dokonać aborcji. Na drugi dzień oboje poszli do niej do pracy. Nie bardzo chciała z nimi rozmawiać. Anatol poprosił ją tylko, by pozwoliła nałożyć sobie Cudowny Medalik. Kobieta wyraziła zgodę. Kiedy wróciła do domu, poczuła niezwykłe ciepło w okolicy serca. Długo zastanawiała się nad tym, skąd może ono pochodzić. Gdy zdjęła medalik, uczucie zniknęło. Z chwilą, kiedy założyła go ponownie – wróciło. Była tak zaskoczona tym zjawiskiem, że zapomniała o umówionej wizycie i zabiegu. Rok później spotkała pana Anatola w parku, pokazała mu małą córeczkę i dziękowała za jej uratowanie.
I jak tu nie mówić o mocy medalika i czułej obecności Matki Bożej w naszym życiu?

Świadectwo Marii spisała Agnieszka Wawryniuk