Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA Rok B (zielony) Nr 50 (14 października 2012)

Katecheza

Bł. Jan Paweł II – o człowieku, który jest darem

Zakochana para czy dwoje przyjaciół wie dobrze, że człowiek jest darem dla drugiego człowieka. Bł. Jan Paweł II pomaga odkryć nam, co to tak naprawdę znaczy.
Wydaje się oczywistym, że aby komuś coś dać, najpierw trzeba to mieć. Żeby kogoś sobą obdarować, najpierw należy siebie posiadać. To „samo-posiadanie” jest punktem wyjścia na drodze do zrozumienia daru. „Mam siebie”, więc mogę „dać siebie”. Jednak „mieć siebie” to za mało, bo człowiek nie jest martwym przedmiotem. Żeby komuś siebie dać, trzeba także sobą „władać”. Bł. Jan Paweł II nazywa to „samo-panowaniem”. Nie chodzi tu tylko o pewną sprawność moralną, co sugerowałoby potoczne wyrażenie „panowanie nad sobą”. Mowa tu o czymś, co można określić jako „rozporządzanie sobą” lub „panowanie sobie”. Na gruncie „mam siebie” i „rozporządzam sobą” rozwija się moja samowiedza, czyli wiedza o sobie. Ona wraz ze stopniowo poszerzającą się znajomością rzeczywistości oraz wartości tworzy ośrodek kierujący wolą. Człowiek – jak pisze bł. Jan Paweł II w książce „Osoba i czyn” – dostrzega, że pociąga go to, co dobre. Gotowość wychodzenia ku dobru jest czymś bardzo pierwotnym dla osoby ludzkiej. Kiedy rozpozna ona jakieś dobro, np. drugiego człowieka, stwierdza, że może ku niemu wyjść, ale jednocześnie nie musi tego robić. Z przeżycia „mogę – nie muszę” wyłania się „chcę”. Osoba ludzka stanowi o sobie – „tak, tego chcę” i wraz z tym samostanowieniem przekracza próg samej siebie. Odpowiada na napotkaną wartość i przeżywa ją.
W książce „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich” bł. Jan Paweł II spojrzał inaczej na ten problem. Jeden z opisów stworzenia w Księdze Rodzaju mocno podkreśla początkową samotność człowieka. Bóg przyprowadza do niego kolejne stworzenia i człowiek nabywa w ten sposób samowiedzę, odkrywa siebie i świat, którym został obdarowany. Jednak nie znajduje wśród nich nikogo podobnego sobie. Wówczas staje się rzecz zaskakująca – oto Bóg, który dotąd widział, że każdy akt Jego stworzenia „był dobry”, mówi „nie jest dobrze, aby człowiek był sam”. Sprowadza więc na Adama głęboki sen – jakby cofał go w niebyt – z którego ten budzi się mężczyzną i niewiastą. Wybuch radości Adama na widok Ewy wydaje się wyrastać na gruncie wcześniejszego przeżywania samotności, dopiero w tej perspektywie unaocznia pełnię daru. Odtąd oboje mogą stać się dla siebie darem. Wtenczas autor biblijny konkluduje: „i widział Bóg, że wszystko, co stworzył, było bardzo dobre” (Rdz 1,31).

Maciej Karwacki