Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

XXV NIEDZIELA ZWYKŁA Rok B (zielony) Nr 47 (23 września 2012)

Katecheza

Całun Turyński a historia (10.1)

Udokumentowanie przy pomocy historycznych źródeł istnienia Całunu Turyńskiego przed 1260 r. daje odpór teoriom, że płótno uznawane przez Kościół za relikwię jest dziełem genialnego Leonarda da Vinci lub średniowiecznym falsyfikatem. Dodatkowo może potwierdzać, że tkanina pochodzi z czasów Jezusa.
Pierwszymi znanymi tekstami, które wspominają o płótnach pogrzebowych Chrystusa, są Ewangelie kanoniczne. O Całunie mówi także apokryficzna Ewangelia wg Hebrajczyków, którą cytuje św. Hieronim. Znajduje się w niej informacja, która świadczy o tym, że relikwia przechowywana była przez wspólnotę chrześcijańską. Dokładny wygląd płótna znany był już w IV w. – papież Sylwester I nakazał, aby obrusy na ołtarzach przypominały tkaninę Całunu, miały być lniane zamiast jedwabnych. Natomiast w katechezie z 340 r. św. Cyryl Jerozolimski wzmiankuje o „całunie, świadku zmartwychwstania”.
W tym samym czasie na Wschodzie pojawiły się dokumenty mówiące o tzw. Mandylionie z Edessy. W 325 r. Euzebiusz z Cezarei w swojej „Historii Kościoła” przywołał „legendę o Abgarze”, królu Edessy z I w., który wymieniał listy z Chrystusem. Ta sama opowieść znajduje się w „Nauce Addaja” z IV w. Uzupełniona jest jednak o przekazanie Abgarowi portretu Jezusa. W VI w. Ewagriusz Scholastyk wspomniał o odkryciu w 544 r. ikony w niszy bramy wejściowej do Edessy. Ponadto Ewagriusz określił ją jako „archeiropoietos”, czyli „nieludzką ręką uczynioną”. W apokryficznych Dziejach św. Tadeusza nazywana jest „tetradiplon”, co znaczy „czterokrotnie złożony na pół”. Może to sugerować, że Mandylion z Edessy to Całun Turyński poskładany tak, że widoczna jest tylko twarz postaci z płótna. Teorię tę potwierdza kazanie archidiakona katedry Hagia Sophia z 944 r. (wtedy właśnie relikwia trafiła do Konstantynopola, co uczczono niezwykle okazałymi ceremoniami). Poza tym Grzegorz Kanclerz opisał materiał, na którym odcisnął się wizerunek twarzy Jezusa, jako „przyozdobiony kroplami [krwi] z Jego boku”. To fakt świadczący o tym, że chodzi tu o całun pogrzebowy. Współczesne badania syndonologów również dowodzą, że Całun był „czterokrotnie złożony na pół”.
Istnieje kilka świadectw historycznych mówiących o tym, że w XII i XIII w. Całun przechowywany był w kościele Najświętszej Marii Panny Blacherneńskiej. Widzieli go tam m.in. król Francji Ludwik VII w 1147 r. czy uczestnik czwartej wyprawy krzyżowej Robert de Clari. Ten ostatni opisywał, jak w 1203 r. płótno co piątek było podnoszone do góry, by umożliwić publiczny kult.
W kontekście dokumentów potwierdzających autentyczność Całunu Turyńskiego łacińska sentencja „historia magistra vitae” (historia nauczycielką życia) nabiera nowego znaczenia. Historia Całunu prowadzi nas bowiem do Jezusa, który jest naszym Życiem (J 14,6).

Przemysław Radzyński