Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWZIĘCIA NMP Rok B (biały) Nr 41 (15 sierpnia 2012)

Katecheza

Od drzwi do drzwi z Maryją

Nazywam się Maria Pankowska, od 1986 r. należę do Legionu Maryi, do Prezydium Matki Bożej Królowej Różańca Świętego przy archikatedrze lubelskiej. Nasz ruch prowadzi szereg prac apostolskich, które mają na celu zbliżać ludzi do Boga.
Jednym z naszych zadań jest tzw. apostolat „od drzwi do drzwi”. Legion jest przedłużeniem rąk kapłana, z jego błogosławieństwem idziemy tam, gdzie on z różnych powodów nie dotrze. Nigdy nie przychodzimy do kogoś bez przyczyny. Nasze wizyty dotąd związane były m.in. z peregrynacją krzyża czy obrazu Matki Bożej. Bardzo często przynosimy wiernym opłatki i listy od księdza proboszcza.
Kiedy w 2000 r. po lubelskich mieszkaniach wędrował krzyż, nie mieliśmy łatwo. Przychodziliśmy z pytaniem, kto zgodzi się na przyjęcie do siebie znaku zbawienia. Jedni wyczekiwali nas z radością, inni z niepokojem, a czasami nawet z pretensjami. Zdarzało się, że odmawiali. Nie pomijaliśmy jednak nikogo; uważamy, że każdemu należy dać szansę na zbliżenie do Boga i okazję do rozmowy o Jego istnieniu. Pamiętam kobietę, która wymawiała się od przyjęcia krzyża z powodu nawału obowiązków i chorego ojca. Tłumaczyłam, że jego obecność na pewno pomoże tacie w przeżywaniu cierpienia. Mówiłam, że krzyż to symbol największej miłości. Po rozmowie zgodziła się, a potem dziękowała i opowiadała, że ojciec był bardzo wzruszony i wdzięczny za obecność krzyża w ich mieszkaniu.
Pamiętam też moment, gdy trafiliśmy do świadka Jehowy. Kiedy usłyszał, jaki jest cel naszej wizyty, wykrzyczał, że nie przyjmie do siebie szubienicy. Później w przedpokoju rozpoczęliśmy dyskusję o Jezusie i szatanie. A następnie zapraszał nas do mieszkania na wspólne rozważanie Pisma św. Nie zgodziłam się. Powiedziałam, że od wyjaśniania Słowa Bożego są egzegeci.
Podczas apostołowania „od drzwi do drzwi” robimy też wywiady dla parafialnej Caritas, modlimy się z wiernymi i pomagamy im w rozwiązywaniu różnych problemów z zakresu wiary albo codziennego życia. W 2000 r. trafiłam do mieszkania pewnej starszej pani. Na jej stole zauważyłam modlitewnik Legionu Maryi. Potem okazało się, że do naszego ruchu zapisała się w 1948 r. Jednak ówczesne władze PRL-u zabroniły organizowania spotkań. Pomimo to ona nigdy nie zapominała, że jest legionistą.
Jestem szczęśliwa, że mogę należeć do Legionu Maryi, uważam, że pełnienie posługi wynikającej z przynależności do tego ruchu jest moim życiowym powołaniem. Staram się wypełniać je najlepiej, jak potrafię.

Świadectwo Marii spisała Agnieszka Wawryniuk