Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU Rok B (fioletowy) Nr 14 (25 marca 2012)

Katecheza

Całun Turyński a medycyna

„Nauka bez religii jest kaleką, religia bez nauki jest ślepa” – powiedział Albert Einstein. Idąc za tą myślą, sięgamy do kolejnej dziedziny wiedzy, która zabiera głos na temat Całunu Turyńskiego – do medycyny. Szczególne zasługi w tym zakresie należą do traumatologów, czyli specjalistów chirurgii urazowej.
Na podstawie oględzin turyńskiego płótna stwierdzono 121 ran po biczowaniu osoby zawiniętej w tkaninę. Ślady krwi na głowie spowodowane są okaleczeniem jej przez koronę cierniową. Jednak nie wyglądała ona tak, jak na ogół przedstawiają ją artyści, czyli jako opaska na czoło i skronie. Był to raczej rodzaj rzymskiej czapki przypominający dzisiejszy hełm. Potwierdza to fakt, że na całej owłosionej części głowy, nie wyłączając jej sklepienia, znajduje się około 70 głębokich ran kłutych. Tak liczne urazy mogły doprowadzić do zmian i krwawienia w osierdziu oraz opłucnej, co w konsekwencji, wraz z mocnym wykrwawieniem, skutkowało stosunkowo szybką śmiercią na krzyżu.
Śladami dźwigania krzyża na miejsce śmierci są urazy pleców, goleni i kolan człowieka, którego postać odbiła się na niezwykłej tkaninie z Turynu. Najprawdopodobniej skazany na śmierć Jezus niósł tylko poprzeczną belkę. Pod wpływem jej ciężaru i ciągłych ruchów uszkodzone zostały okolice obu łopatek – jednak bardziej ucierpiało prawe ramię, o czym świadczy widoczna na Całunie zniszczona osłona skórno-mięśniowa tej części barku. Poprzeczka przytwierdzona była do skazańca za pomocą sznura – w tym wypadku do kostki lewej nogi. Napinający się powróz zostawił widoczne ślady na zewnętrznej części lewej goleni. Przywiązanie sznura w tym miejscu powodowało także upadki, głównie na kolano tej nogi. Obserwowany na Całunie lewy staw kolanowy jest doszczętnie zniszczony – ten człowiek nie mógł się samodzielnie poruszać.
Widoczne na tkaninie rany rąk pokazują, że gwoździe musiały przekłuć nadgarstki, a nie dłonie. Ponadto gwoździe wbite w tym miejscu uszkodziły nerw pośrodkowy. Tortura ta przysparzała promieniującego bólu, ale powodowała także automatyczne zgięcie kciuka do wnętrza dłoni. Dlatego też na całunowym odbiciu obserwator dostrzeże tylko cztery palce u każdej z rąk. Na płótnie charakterystyczny jest również układ nóg – prawa wydaje się nieco dłuższa i głębiej usytuowana. Wynikać to może z faktu, że przybito je do krzyża jednym gwoździem, stawiając lewą stopę na prawej. Kończyna bezpośrednio dotykająca drewnianego pala musiała dodatkowo zostać zwichnięta w stawie skokowym.

Przemysław Radzyński