Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU Rok B (fioletowy) Nr 12 (11 marca 2012)

Katecheza

Całun Turyński a numizmatyka (5)

W czasie badań trójwymiarowego obrazu twarzy człowieka z Całunu Turyńskiego na jego powiekach zauważono okrągłe zgrubienia. Wysunięto wówczas hipotezę, że są to ślady po monetach, które były położone na oczach zmarłego. Przypuszczenie to jest zgodne z jednym z żydowskich zwyczajów pogrzebowych – przedmiot kładziony był na powiekach w celach praktycznych (żeby oczy zmarłego się nie otwierały) oraz rytualnych (żeby nieboszczyk nie widział drogi do grobu). Żydzi często używali do tego monet, na których nie było wizerunku cesarza.
Na płótnie w okolicach prawego oka zidentyfikowano znak przypominający kształtem laskę pasterską i cztery litery Y, C, A, I. Według numizmatyków odczytane dane – rozmiar, kształt, znaki – odpowiadają starożytnej monecie lepton lituus. Wspomniana laska (lituus) była symbolem Poncjusza Piłata i umieszczano ją na leptonach bitych za jego rządów. Litery są fragmentem greckiego napisu TIBERIOY CAIKAPOC (Cezara Tyberiusza). Grecką literę K niepoprawnie zastąpiono tak samo wymawianą, łacińską C. Tego typu błędy ortograficzne potwierdzają zachowane monety z czasów cesarza Tyberiusza. Ten konkretny pieniążek był bity w latach 30-32.
Ślady w pobliżu lewego oka są mniej wyraźne. Podczas analizy dwu- i trzywymiarowego obrazu udało się zidentyfikować napis „LIS”. Numizmatycy odczytują to jako „16 rok rządów Tyberiusza” (L – oznacza rok, I – liczbę 10, S – cyfrę 6), czyli 29 rok ery chrześcijańskiej. Dane te pasują do innej monety z czasów Jezusa – leptona bitego przez Piłata na cześć Julii, matki Tyberiusza.
Odbicia po monetach nie są zwyczajnymi odciskami. Mają one ten sam charakter, co ślady po postaci owiniętej w płótno. Zatem musiały powstać za sprawą identycznego zjawiska fizycznego.
Odkrycie śladów, które znajdują się w okolicach oczu postaci z Całunu Turyńskiego i przypominają kształtem brzegi rzymskich monet, może być kolejnym dowodem autentyczności płótna. Przemawiają za tym dwa powody. Po pierwsze, w średniowieczu (a tę epokę wskazują przeciwnicy wiarygodności Całunu jako czas jego powstania) wiedza historyczna była na bardzo niskim poziomie. Po drugie, mało prawdopodobnym wydaje się fakt, żeby ewentualny fałszerz umieścił na tkaninie informacje, które są czytelne wyłącznie przy użyciu nowoczesnych, specjalistycznych narzędzi. Zatem obserwatorowi płótna przychodzi po raz kolejny powtórzyć słowa św. Augustyna: „rozumiej, abyś mógł wierzyć, wierz, abyś mógł rozumieć”. Tym razem z pomocą przychodzi numizmatyka.

Przemysław Radzyński