Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU Rok B (fioletowy) Nr 11 (4 marca 2012)

Katecheza

Całun Turyński a fotografia

Secondo Pia, włoski prawnik i fotograf amator, w najśmielszych snach nie mógł przypuszczać, że zdjęcia Całunu Turyńskiego, które miał wykonać w 1898 r., zapoczątkują nową erę badań nad płótnem. Jego zdziwienie było ogromne, gdy na negatywie pojawiła się wyraźna fotograficzna podobizna. Ciemnię fotograficzną Pia tłumnie odwiedzało wówczas grono przedstawicieli dworu książęcego, biskupów, a następnie dziennikarzy. Byli oni pierwszymi, którzy po stuleciach zobaczyli twarz i całe ciało Chrystusa. „Nikt nie widział ich od Wniebowstąpienia… Nie mógłbym czekać ani chwili z podaniem tego do wiadomości publicznej” – napisał reporter genueńskiej gazety.
W czasie kolejnych publicznych pokazów Całun uwieczniano za pomocą aparatów. Wszystkie zdjęcia potwierdziły negatywowy charakter płótna oraz znajdujących się na nim śladów. Zarówno podczas wykonywania fotografii, jak i przy ich obróbce czuwały komisje specjalistów, które wykluczały możliwość jakichkolwiek retuszy.
Obserwator Całunu stojący przed płótnem koloru kości słoniowej dostrzega nieco ciemniejsze wypukłości ludzkiego ciała. Jednak dopiero pierwsze fotografie pozwoliły dostrzec efekt negatywowy tego niezwykłego obrazu (jedynie ślady krwi są w pozytywie). Na światłoczułych kliszach odwrócone zostały czarno-białe płaszczyzny. Wówczas trudno widoczna dla ludzkiego oka postać stała się bardzo wyraźna. Papież Paweł VI wspominał, że gdy jako młody kapłan zobaczył to zdjęcie, wizerunek na nim był „tak prawdziwy, tak pełen głębi, tak ludzki i boski zarazem, jak tego nie byliśmy w stanie czcić i wielbić w żadnym innym wizerunku”.
Stworzenie obrazu, który przedstawia Całun, byłoby dla człowieka bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Starania takie podjęli jednak zawodowi graficy – Reffo i Cussetti. Rezultat ich pracy, w zestawieniu z oryginałem czy chociażby pierwszym zdjęciem, wydaje się być amatorszczyzną. Dla średniowiecznego twórcy realizacja takiego zadania staje się tym bardziej nieosiągalna, ponieważ nie znał on ani fotografii, ani zjawiska wizerunku negatywowego (odkryto je dopiero w 1840 r.). Próba odtworzenia tonacji barw odwrotnych do obserwowanych w naturze przed wynalezieniem fotografii byłaby o tyle skomplikowana, że nie można by jej w żaden sposób zweryfikować.
Łaciński źródłosłów fotografii – „rysować za pomocą światła” – może być kluczem do zrozumienia, w jaki sposób powstał wizerunek na Całunie z Turynu, ale dodatkowo pięknie oddaje on teologię zmartwychwstania.

Przemysław Radzyński