Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

VII NIEDZIELA ZWYKŁA Rok B (zielony) Nr 9 (19 lutego 2012)

Katecheza

Cud różańcowy na Filipinach (r. 1986)

W 1972 r. Filipiny stały się krajem totalitarnym. Tuż przed kolejnymi wyborami prezydenckimi Ferdynand Marcos, głowa państwa, rozwiązał parlament. (…) Pragnienie władzy popchnęło go do zlikwidowania wolnej prasy, a niedługo potem – do uwięzienia wszystkich przywódców opozycji oraz siedmiu tysięcy „niepoprawnie myślących” żołnierzy i oficerów. (…)
Była sobota, 22 lutego 1986 roku. Prezydent wydał rozkaz aresztowania ministra obrony, Juana Enrile’a i kilku innych. Enrile i gen. Fidel Ramos, zastępca dowódcy sił zbrojnych, wraz z trzystu innymi wojskowymi zamknęli się w koszarach przy autostradzie Epifanio de los Santos Avenue (Filipińczycy mówią w skrócie EDSA) – Alei Objawienia się Świętych. Ogłosili, że będą walczyć, aż polegną, ale nie oddadzą się żywi w ręce Marcosa.
I wtedy się zaczęło. Na biurku kardynała zadzwonił telefon. „Eminencjo – odezwał się ktoś drżącym głosem w słuchawce – musicie nam pomóc. Jeśli nie pomożecie, za parę godzin nie będzie nas wśród żywych”. Wszyscy wiedzieli, że wystarczyłoby kilka czołgów lub eskadra śmigłowców, by zlikwidować buntowników. Na półtorej godziny kardynał zamknął się w kaplicy. Kiedy wyszedł, wiedział już, co trzeba uczynić. Przez katolickie radio „Veritas” wezwał ludzi, by bronili „naszych przyjaciół”: „Wyjdźcie na ulice, stańcie pomiędzy siłami Enrile’a i Ramosa a nadjeżdżającymi czołgami!”. Ludzie usłyszeli i odpowiedzieli. Ze wszystkich części miasta, ze slumsów i dzielnic bogaczy, popłynął tłum. W kilka godzin w Alei Objawienia się Świętych stanęło dwa miliony ludzi. Przyszli na EDSA całymi rodzinami, z małymi dziećmi. A co najważniejsze, przyszli z różańcem w ręku i modlitwą na ustach. Na ulicy trwało wielkie nabożeństwo różańcowe, śpiewano bez końca maryjne pieśni, na pospiesznie przygotowanych ołtarzach kapłani i biskupi odprawiali niezliczone Msze Święte. (…) Trwali na posterunku cztery dni i noce. To, czego się obawiano, stało się niebawem faktem. Na ulicy ukazało się sześć czołgów. Kierujący nimi zobaczyli armię bezbronnych ludzi, zawyły motory, maszyny ruszyły na tłum. Wszystkich czołgów było dwadzieścia pięć, żołnierzy – sześć tysięcy. Dwa miliony ludzi, bladych i drżących ze strachu, uklękło twarzą w kierunku nadjeżdżających czołgów. (…) Nie, ludzie nie mieli zamiaru się cofnąć. To czołgi się cofnęły. Nie padł ani jeden strzał. Armię pokonała moc modlitwy.

Wincenty Łaszewski, Drogowskazy do nieba. Objawienia Maryi
na drogach naszego życia,
Częstochowa 2005.