Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

IV NIEDZIELA ZWYKŁA Rok B (zielony) Nr 6 (29 stycznia 2012)

Katecheza

Aby wszyscy byli jedno, czyli o męczennikach podlaskich (2)

Historia Podlasia pisana jest krwią unitów, którzy mimo okrutnych prześladowań, nie wyparli się swojego wyznania. Na liście parafii, które w 1874 roku nie chciały odstąpić od Unii Brzeskiej, oprócz Pratulina (o którym pisaliśmy w poprzednim numerze), znalazły się m.in. Szpaki, Hołubla, Kornica, Próchenki i Drelów. Pamięć o tych, którzy oddali życie w obronie wiary, nigdy tu nie zaginęła. Ich imię noszą nawet podlaskie szkoły.
Podczas obrony cerkwi w Drelowie, życie straciło 13 grekokatolików, a setki osób zostały ranne. Trudny czas dla parafii rozpoczął się z chwilą internowania proboszcza. Miejsce gorliwego duszpasterza zajął jego syn, który od początku był uległy carskim rozkazom. Kiedy ogłosił, że zacznie odprawiać liturgię po rosyjsku, wierni usunęli go ze świątyni i zabrali klucze. Ksiądz udał się ze skargą do naczelnika powiatu. Ten postanowił wysłać do miejscowości wojsko.
O nadchodzącym zagrożeniu mieszkańców poinformował tajemniczy nieznajomy, mówiąc: „W Drelowie będzie wesele”. Wieczorem 16 stycznia 1874 r. przy cerkwi zaczęli gromadzić się ludzie. W asyście kozaków do miejscowości przybył także naczelnik. Domagał się kluczy od świątyni. Kiedy ich nie dostał, zawiadomił wojsko. Następnego dnia doszło do tragedii. Żołnierze rosyjscy otoczyli unitów, potem zaczęli ich wiązać i wywlekać poza teren kościelny. Wierni bronili się jak mogli. Kiedy otworzono ogień, zaczęli śpiewać „Święty Boże”. Życie straciło kilkunastu mężczyzn, dziesiątki osób były ranne. Wojsko otoczyło plac; nikomu nie pozwolono iść do domu. Wierni spędzili noc na dużym mrozie. Modlili się na różańcu, nad ranem odśpiewali Godzinki do NMP. Kolejnego dnia naczelnik powiatu chciał zmusić drelowian do przejścia na prawosławie. Kiedy odmówili, kazał ich wychłostać. Dzieci otrzymywały od 10 do 25 razów, kobiety do 100, a mężczyźni nawet 200 batów. Rannych odwieziono do domu, a zabitych pochowano w nieznanym miejscu. Drelowska cerkiew szybko została zamieniona na prawosławną. Unitów to jednak nie złamało, dalej trwali przy swojej wierze. Z posługi korzystali po kryjomu, m.in. w lasach, podczas tzw. misji unickich.
Do dziś nie wiadomo, gdzie spoczęli ci, którzy w 1874 r. bronili wiary. Po tragicznych wydarzeniach, wierni nie mieli dostępu do cmentarzy. Wielu snuje przypuszczenia, że mogiła unitów została zrównana z ziemią. Wojsko rosyjskie zrobiło wszystko, by nie został po nich nawet najmniejszy ślad.

Agnieszka Wawryniuk