Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

V NIEDZIELA WIELKANOCNA Rok A (biały) Nr 28 (22 maja 2011)

Katecheza

Uczyć się nadziei w Spe salvi

Benedykt XVI w encyklice Spe salvi wskazuje na trzy miejsca, gdzie możemy uczyć się nadziei. Są nimi: modlitwa, działanie wraz z cierpieniem oraz Sąd Ostateczny. Jeśli dwa pierwsze nie stanowią dla nas zaskoczenia, to z pewnością trzecie nim jest. Kiedy dopada nas osamotnienie i wydaje się, że nie ma nikogo, kto mógłby nam pomóc, modlitwa okazuje się jedyną deską ratunku. Z drugiej strony, w zwyczajnych warunkach życia, wytrwała modlitwa podtrzymuje naszą nadzieję na osiągnięcie tego, co z mocy samego człowieka nie jest możliwe, a mianowicie Boga samego wraz z nieprzemijającym szczęściem. Modlitwa rozszerza nasze zbyt ciasne serce, aby mogło przyjąć Boga.
Podobnie, każde prawe i poważne działanie rodzi nadzieję, że wypełnimy takie czy inne zadanie ważne dla dalszej drogi naszego życia. Dopiero jednak nadzieja dana nam w Bożych obietnicach sprawia, że podejmowane przez nas działania nie tracą sensu. W świetle tej nadziei, sensu nie przekreśla nawet cierpienie, które czasem na nas spada. Staje się ono, na równi z działaniem, szczególnym miejscem ćwiczenia się w nadziei chrześcijańskiej.
W jaki sposób jednak Sąd Ostateczny może być miejscem uczenia się nadziei? Sąd Ostateczny kojarzy się nam raczej z „miejscem”, w którym nasza nadzieja się dopełniła, a zatem przestała być nadzieją. Otóż musimy pamiętać, że gdy mówimy o Sądzie Ostatecznym, to zawsze już żyjąc w jego perspektywie. Dlatego świadomość Sądu Ostatecznego powinna skłaniać nas do postępowania w sposób właściwy, gdyż tam dopełni się Boża sprawiedliwość. Owszem, mamy nadzieję na Boże miłosierdzie, ale nie możemy oczekiwać, że Bóg zrezygnuje ze sprawiedliwości. Obejmie ona cały rodzaj ludzki. A ponieważ „żaden człowiek nie jest monadą zamkniętą w sobie samej. Nikt nie żyje sam. Nikt nie grzeszy sam. Nikt nie będzie zbawiony sam” (Spe salvi, nr 48), to nadzieja związana z Sądem Ostatecznym dotyczy również umarłych. Poprzez naszą modlitwę wstawienniczą za tych, którzy odeszli z tego świata, nadzieja na zbawienie i dla nich nie gaśnie. „W obcowaniu dusz zwykły czas ziemski po prostu zostaje przekroczony” (Spe salvi, nr 48). A zatem, zadając sobie pytanie, co mogę zrobić, aby inni zostali zbawieni, i podejmując odpowiednie działanie, zrobię najwięcej także dla własnego zbawienia.


o. Marek Cul – dominikanin