Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

IV NIEDZIELA WIELKANOCNA Rok A (biały) Nr 27 (15 maja 2011)

Katecheza

Życie wieczne w Spe salvi

Modląc się za zmarłych, prosimy dla nich o życie wieczne. Kiedy zaś mamy na uwadze żyjących, prosimy zazwyczaj o błogosławieństwo lub o konkretne sprawy, takie jak zdrowie, szczęśliwy poród, znalezienie pracy czy też dobrego męża. Modlitwy za żyjących związane są z naszym obecnym życiem, a przez to wydają się bardziej konkretne. Te za zmarłych, w związku z tym, że nie mamy z nimi bezpośredniego kontaktu, wydają się być bardziej ogólne. Życie wieczne, o które prosimy dla nich, staje się dla nas tak samo odległe i mało konkretne, jak ich życie po śmierci. A przecież rzeczywistość związana z tym pojęciem ma dla wierzącego całkiem konkretne znaczenie.
Pisze o nim papież Benedykt XVI w swej encyklice o nadziei chrześcijańskiej Spe salvi. Czym jest to życie wieczne? I kiedy się ono zaczyna, czy aby dopiero po naszej śmierci? Papież przypomina nam, że życie wieczne zaczyna się w nas z chwilą przyjęcia sakramentu chrztu świętego. To wiara przyjęta wraz z sakramentem sprawia w nas życie wieczne. Nie jest ono zatem zwykłą nieśmiertelnością. Ta, paradoksalnie, wobec trudów życia ziemskiego, mogłaby stać się bardziej wyrokiem niż darem. Życie wieczne nie oznacza życia bez końca. To coś znacznie większego. Życie, aby mogło trwać na wieczność, musiałoby być pozbawione tego wszystkiego, co wiąże się z ziemskim trudem, a zarazem musiałoby zawierać w sobie to, co w życiu ziemskim najlepsze. Czy takie życie jest w ogóle możliwe? Człowiek współczesny raczej wątpi w taką ewentualność. Jeśli odważa się tęsknić za szczęściem, to wiąże z nim jedynie chwile swego życia. Chrześcijańska obietnica i związana z nią nadzieja idą znacznie dalej. Życie szczęśliwe, ogarniające całego człowieka, do końca zaspokajające jego serce jest możliwe. Tym właśnie jest życie wieczne, którego zadatek otrzymujemy na chrzcie świętym wraz z miłością, jaką Bóg ogarnia nasze istnienie. Życie wieczne, jak zauważa papież, „Byłby to moment zanurzenia w oceanie nieskończonej miłości, w którym czas – przed i po – już nie istnieje. (...) ten moment jest życiem w pełnym znaczeniu, wciąż nowym zanurzaniem się w głębię istnienia, podczas gdy po prostu ogarnia nas radość. Tak to wyraża Jezus w Ewangelii św. Jana «Znowu […] jednak was zobaczę i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać» (J 16,22)”.


o. Marek Cul – dominikanin