Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

VI NIEDZIELA WIELKANOCNA Rok C (biały) Nr 26 (20 maja 2001)

Katecheza

Gdy mówię mama, myślę - rodzice

Kilka lat temu, gdy czytałam autobiograficzną książkę reżysera Krzysztofa Kieślowskiego, poruszył mnie niesłychanie trafny opis, dotykający jakże trudnej do wyrażenia istoty związków, które dzielą i jednocześnie łączą dzieci i rodziców. Gdy tylko nadchodzą dni, kiedy w wyjątkowy sposób świętujemy wszelkie związki rodzinne, opis ten powraca do mnie jak bumerang. Myślę, że chyba na zawsze pozostanie we mnie filtrem, przez który patrzę na tę najgłębszą, a często trudną relację, pod każdym względem tkwiącą u podstaw naszej egzystencji - fizycznej, duchowej, moralnej. A oto i nie dająca mi spokoju refleksja Krzysztofa Kieślowskiego: Związki z rodzicami zawsze są niesprawiedliwe. Wtedy kiedy oni są naprawdę w najlepszej formie, najlepsi, najbardziej energiczni, najbardziej żywotni, najbardziej kochani to ich nie znamy, bo nas jeszcze nie ma. Albo jesteśmy tak malutcy, że tego w ogóle nie rozpoznajemy. A potem, kiedy dorastamy i zaczynamy coś rozumieć, oni się starzeją. Już nie mają tej energii, którą mieli. Już nie mają tej woli życia, którą mieli, kiedy byli młodzi. Przeżyli najróżniejsze zawody, niepowodzenia. Już są zgorzkniali. Byłoby wspaniale dzielić z naszymi rodzicami te same plany, uczyć się do tych samych egzaminów, snuć te same niekończące się marzenia, zwierzać się z tych samych wielkich uczuć... Byłoby o wiele łatwiej i przyjemniej z tą samą energią wspólnie uprawiać najmodniejsze sporty, szaleć bez wytchnienia w dyskotekach, zdobywać nieznane światy... Może i faktycznie, byłoby o wiele łatwiej... Jednak w przeżywaniu dobrych, autentycznych relacji z naszymi rodzicami dane jest doświadczać o wiele więcej niż to, co łatwe, wzniosłe, fantastyczne czy górnolotne. Dana jest nam możliwość doświadczenia miłości między osobami z jednej strony tak bardzo bliskimi i podobnymi, a jednocześnie, z drugiej strony, tak całkowicie różnymi. Młodzi, energiczni, pełni woli życia, otwarci na wszystko, co nowe, mamy wiele wymagań i oczekiwań związanych z życiem naszych rodziców. Gdy patrzę w oczy moich rodziców nie widzę żadnych żądań czy wielkich oczekiwań, widzę tylko jedną myśl - akceptację nawet najbardziej szalonych moich pomysłów, widzę miłość, która potrafi czekać i jakby niczego nie oczekuje, która nie musi mieć wizji, planów, czynów, której wystarczy to, że po prostu jest. Gdy ja - człowiek współczesny, nowoczesny, niespokojny - wracam do mojego rodzinnego domu, w którym nic się od lat nie zmienia, w którym od lat jest ten sam zapach, od lat te same potrawy, inny co prawda kot, lecz o tym samym imieniu, przy każdym spotkaniu wysysam z miłości moich rodziców jak najwięcej soków i czuję, że to one właśnie dają mi możliwość istnienia.

Anna Zakrzewska

Modlitwa powszechna ogłoszona przez papieża Klemensa XI

Wierzę w Ciebie, Panie, lecz wzmocnij moją wiarę; ufam Tobie, ale wspomóż moją nadzieję; miłuję Ciebie, lecz uczyń moją miłość bardziej gorącą; żałuję za moje grzechy, ale spraw, bym żałował doskonalej. Uwielbiam Cię jako Stwórcę wszechrzeczy, pragnę Ciebie jako celu ostatecznego; wychwalam Cię jako ustawicznego dobroczyńcę, wzywam jako miłosiernego obrońcę. Kieruj mną w swojej mądrości, otocz swą sprawiedliwością, pocieszaj dobrocią, chroń swą potęgą. Ofiaruję Ci moje myśli, Panie, aby mnie prowadziły do Ciebie; moje słowa, aby mówiły jedynie o Tobie; moje uczynki, aby zgodne były z Twoją wolą, i całe postępowanie moje, aby było życiem wyłącznie dla Ciebie. Chcę tego, czego Ty chcesz, chcę dlatego, że Ty chcesz, chcę, jak Ty chcesz i jak długo chcesz. Proszę Cię, Panie, abyś oświecił mój rozum, pobudził moją wolę, oczyścił ciało i uświęcił duszę. Daj mi żałować za przeszłe grzechy i zwyciężać przyszłe pokusy, opanować złe skłonności i nabywać odpowiednie dla mnie cnoty. Daj mi, dobry Boże, miłość ku Tobie i wstręt do moich wad, szczerą troskę o bliźnich i pogardę tego, co złe na świecie. Spraw, abym się starał słuchać przełożonych, pomagał podwładnym, dbał o przyjaciół i przebaczał wrogom. Pomóż mi zwyciężać pożądliwość umartwieniem, skąpstwo jałmużną, gniewliwość łagodnością, a oziębłość zapałem. Uczyń mnie roztropnym w radach, wytrzymałym w niebezpieczeństwach, cierpliwym w przeciwnościach i pokornym w powodzeniu. Spraw, Panie, abym był skupiony w modlitwie, wstrzemięźliwy przy posiłku, dokładny w pracy i zdecydowany w zamiarach. Natchnij mnie troską o czystość sumienia, skromność zachowania się i wyglądu, mowę bez zarzutu i życie uporządkowane. Pomóż mi czuwać nad popędami natury, nad współpracą z łaską, zachowywaniem Twego prawa i postępowaniem wysługującym zbawienie. Naucz mnie, jak jest małym to, co ziemskie, jak wielkim to, co Boskie, jak krótkim, co doczesne, jak nieskończonym, co wieczne. Spraw, abym dobrze przygotował się na śmierć, przejął się lękiem Twojego sądu, uniknął potępienia i osiągnął niebo. Przez Chrystusa, naszego Pana. Amen.