Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

XI NIEDZIELA ZWYKŁA Rok C (zielony) Nr 31 (13 czerwca 2010)

Katecheza

Św. Brat Albert Chmielowski (1845-1916) – w ubogich ujrzał Chrystusa

Życie św. Brata Alberta przywodzi na myśl słowa św. Pawła z Listu do Rzymian, że nic nie jest w stanie odłączyć nas od miłości Chrystusowej (por. Rz 8,39). Mając 35 lat, Adam Chmielowski (imię z chrztu) przeszedł w swoim życiu „noc ciemną”, kiedy pobyt w nowicjacie ojców jezuitów zakończył się dla niego ciężką depresją. Musiał leczyć się w szpitalu dla nerwowo chorych – nawet jednak takie doświadczenie nie oddzieliło go od miłości Chrystusa, ale wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej go do Niego zbliżyło. W życiu Adama dokonał się zwrot – ten świetnie zapowiadający się artysta, którego nazwisko widnieje w niemal każdej encyklopedii, porzucił sztukę, by służyć ludziom, którymi nikt nie chciał się zajmować. Wytworne życie elit i salonów zamienił na rzecz zimnych, dusznych noclegowni Krakowa. Zainspirowany postacią św. Franciszka z Asyżu złożył (kilka lat później) na ręce kard. Albina Dunajewskiego śluby, przyjął imię Albert i sam stał się założycielem Zgromadzenia Braci Albertynów oraz albertynek (wespół z bł. Bernardyną – Marią Jabłońską). Jak to możliwe, aby tak szlachetny człowiek, uczestnik powstania styczniowego, student rolnictwa, inżynierii, malarstwa, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Monachium, porzucił świetnie zapowiadającą się karierę na rzecz posługi wśród nędzarzy i chorych? Zapewne wśród najbliższego grona Adama Chmielowskiego były osoby, które w dobrej wierze próbowały go odwieść od takiej decyzji, tłumacząc, iż swoim talentem także może służyć Bogu, on jednak poszedł za innym wezwaniem. Kluczem do zrozumienia Świętego jest obraz jego autorstwa „Ecce Homo”, który dzisiaj można oglądać w ołtarzu głównym krakowskiego sanktuarium św. Brata Alberta przy ul. Woronicza. To przejmujący wizerunek opuszczonego i poniżonego Chrystusa, którego artysta spotkał w ubogich, wobec których stał się jak brat.
Życie, praca i dzieło Brata Alberta były powszechnie cenione i szanowane. Jednym z wydarzeń, które to potwierdza, było darowanie albertynom przez hrabiego Władysława Zamoyskiego terenu na Kalatówkach w Zakopanem, aby mogli tam założyć pustelnię i wznieść kaplicę. Święty przyjął teren, ale wspólnie z zakonnikami zapłacił za niego robocizną, w gospodarstwie Zamoyskiego, a także przy budowie drogi do Morskiego Oka. Piękne życie „Brata naszego Boga” i zarazem trudne, niczym jego malarstwo, zakończyło się w Uroczystość Bożego Narodzenia 1916 r., zaś wspomnienie liturgiczne przypada 17 czerwca.

Ryszard Paluch