Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

PONIEDZIAŁEK W OKTAWIE WIELKANOCY Rok C (biały) Nr 19 (5 kwietnia 2010)

Katecheza

Bóg podtrzymał iskrę wiary

Nawrócenie kojarzy nam się często z jakąś spektakularną, wewnętrzną przemianą, której doświadczają tylko ci, którzy przez lata żyli z dala od Boga. Zapominamy wówczas, że jest ono potrzebne również każdemu z nas, szczególnie, jeśli – pomimo przeświadczenia o Jego obecności – nie odnosimy do Boga naszych spraw; co więcej, modląc się według zasady „bądź wola moja”, nie otwieramy się na dialog z Panem, zagłuszając wręcz Jego głos.
Należałoby spytać, co mogło skłonić nastolatkę do odejścia od Kościoła. Niedojrzały indywidualizm plus splot „sprzyjających” okoliczności w realiach PRL wystarczyły, by znaleźć się poza nawiasem wspólnoty kościelnej. Gdy nie chodzi się na lekcje religii, nie przyjmuje sakramentów i właściwie pozostaje się analfabetą religijnym, odnalezienie drogi powrotnej jest bardzo trudne. Nawet doświadczenie ciężkiej choroby i świadomość, że człowiek nie radzi sobie ze sobą i swoim życiem, to za mało, by powierzyć się Bogu. Danuta wie dzisiaj, że chociaż ona sama „odpuściła sobie” (była to najłatwiejsza opcja), to Bóg nie odpuścił i podtrzymywał przez długie lata iskrę wiary, by wreszcie możliwe stało się prawdziwe nawrócenie.
Wraz z upływem czasu Danuta coraz częściej zwracała się myślami ku Bogu. Interesowały ją zagadnienia teologiczne, sięgała po Pismo Święte i lekturę takich autorów, jak Joseph Arnaud czy Pierre Teilhard de Chardin. Pewnym przełomem stał się wybór kardynała Karola Wojtyły na papieża. Udzieliły się jej powszechna radość i entuzjazm. Okazało się, że Kościół może mieć inną twarz, daleką od wywołujących rozdrażnienie, bigoteryjnych zachowań lokalnej społeczności i „niefajnych” lekcji religii prowadzonych przez surowego katechetę o cholerycznym temperamencie. Nagle, w telewizji zaczęli wypowiadać się teologowie, a ich dyskusja ożywiła rozpoczętą wcześniej lekturę dzieł teologicznych. Ale dopiero zetknięcie się z pewną, jak się wydawało wtedy, nieuleczalną chorobą, czyimś strachem i cierpieniem, zapoczątkowało prawdziwą przemianę.
Gdy nagle człowieka powala nieszczęście, zaczyna on działać instynktownie. Danuta nie umie powiedzieć, dlaczego w jej myślach pojawiła się wtedy gotowa strategia: zwrócić się o wstawiennictwo do Ojca Pio. Wcześniej już o nim trochę słyszała i czytała, ale czy to mogło być podstawą mocnego przekonania, że właśnie on może pomóc? Wtedy też różaniec, dotychczas „bezużyteczny” rekwizyt, w odpowiednim momencie sam wpadł jej w rękę. Rozpoczęła się modlitwa – najpierw o cud, a potem już tylko o przetrwanie tego dramatycznego czasu. A jednak cud uzdrowienia miał miejsce. Nie był on elementem „targu” z Panem Bogiem. Danuta nie poszła jeszcze wtedy do spowiedzi. Ale z biegiem czasu czuła coraz mocniej, że tak być nie powinno. Zaczęła nawet zazdrościć „wezwanym na ucztę Baranka”. Choć trzeba było jeszcze trzech lat, by „dostąpiła Stołu Pańskiego”.
Dziś Danuta jest szczęśliwą osobą. Na pytanie, dlaczego warto wrócić do Boga, odpowiada z uśmiechem, że dobrze jest żyć we dwoje. Warto chodzić z Kimś, kto jest naszym Panem. Kto jest miłością naszego życia i pozwala się kochać każdemu na sposób jemu właściwy. Za radą spowiednika przystąpiła też do sakramentu bierzmowania, a jej Boży entuzjazm znacznie przewyższa ten, który można zauważyć u niektórych bierzmowanych nastolatków. Jest wdzięczna Bogu za łaskę nawrócenia i z radością powtarza za Janem Pawłem II: „Błogosławiony bądź Panie za to, że do Ciebie należy ziemia i wszystko, co ją napełnia. Błogosławiony bądź i za to, że człowiek nie należy ostatecznie do ziemi, że ma wieczność w sobie” (Rzym, Campo Verano, 1.11.1984).

Spisał Piotr Kosiarski