Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU Rok C (różowy) Nr 12 (12 marca 2010)

Katecheza

Mój przyjaciel został kapłanem

O kapłaństwie napisano już wiele. Analizy, rozważania teologiczne, dyskursy filozoficzne i godziny spędzone na modlitwie wciąż nie pozwalają do końca zrozumieć jego istoty. „Dar i tajemnica”, jak pisał Jan Paweł II.
Kapłaństwo Przyjaciela pozwala mi na głębsze przeżywanie tego daru i towarzyszenie wielkiej łasce danej człowiekowi, bo taką przecież jest sakrament święceń. To moje przeżywanie przebiega na dwóch płaszczyznach: duchowej, będącej swoistą formą doskonalenia samego siebie poprzez modlitwę i rozważanie tajemnicy kapłaństwa, oraz na płaszczyźnie ludzkiej, wyrażającej się w trosce o Przyjaciela, w towarzyszeniu mu na jego drodze życia i powołania.
Duchowe przeżywanie to przede wszystkim modlitwa. Nie mam „wypracowanej regułki”, nie modlę się schematami z modlitewnika. Moja modlitwa to rozmowa z Jezusem. Mówię Mu o tym, czego nie rozumiem. Pytam, czy kapłaństwo musi być tak trudne, czy zawsze musi wiązać się z wędrówką i pozostawieniem najbliższych osób. Odpowiedź na moje wątpliwości może być tylko jedna: tak! Bo takie było życie Jezusa, a kapłaństwo to przecież Jego naśladowanie. Tylko, jak trudno człowiekowi to zrozumieć. Proszę też Jezusa, by mój Przyjaciel wytrwał, bo przecież świat w tym nie pomaga. Ale, jak mawia mój Przyjaciel-kapłan: „nikt nie mówił, że będzie łatwo”. I faktycznie nie jest. Mojego Przyjaciela nie ma w Polsce. Jezus posłał go daleko stąd. Nie mógł być na moim ślubie, wyjechał tuż przed. Trudne to, ale wierzę, że tak miało być. Wierzę, że taka jest wola Boża, że tam jest bardziej potrzebny. W modlitwie proszę również o to, by mój Przyjaciel potrafił odczytywać wolę Bożą. Przecież tak ważne jest, by życie nasze było zgodne z planami Boga, a nie z naszymi. Czy mogę zrobić coś więcej? Nie wiem. Nic więcej nie mam, oprócz pokornej postawy trwania przed Bogiem i świadomości, że jestem niczym wobec niepojętej tajemnicy Chrystusowego kapłaństwa.
Druga strona mojego przeżywania polega na obecności. Na takiej prostej, ludzkiej przyjaźni. Na częstym kontakcie, spotkaniach i rozmowach. Kapłan, jak każdy człowiek, a może nawet bardziej, potrzebuje drugiego człowieka. Bo przecież po ludzku jest sam. Dlatego staram się być zawsze pomocnym. Spotkać się i porozmawiać o codziennych problemach, pomóc przy remoncie mieszkania czy naprawie auta. Bo kapłan jest częścią nas i tylko dla nas został przez Boga ustanowiony.

Tomasz