Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU Rok C (fioletowy) Nr 9 (21 lutego 2010)

Katecheza

Bł. Wincenty Frelichowski (1913-1945) – kapłan, męczennik, patron harcerstwa polskiego

Żył krótko, bo zaledwie 32 lata, ale osiągnął bardzo wiele. Nie chodzi tu jednak o jakieś spektakularne wyczyny intelektualne czy duszpasterskie, lecz o zwykłe codzienne kapłańskie życie, a dokładnie jego świadectwo. Na myśl przychodzą słowa z wiersza ks. Jana Twardowskiego o innym młodym polskim świętym: „(…) żyłeś krótko Jezusem przejęty, nieraz tak mało czasu żeby zostać świętym”. Bł. Wincenty dobrze wykorzystał czas, który został mu dany: urodzony w Chełmży w 1913 r., był zapalonym harcerzem – od młodzieńczych lat harcerstwo kształtowało jego osobowość, należał również do Sodalicji Mariańskiej, ukończył pelplińskie seminarium, by następnie zostać kapelanem biskupim, a potem wikarym w toruńskiej Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Na początku II wojny światowej został aresztowany i więziony w kilku obozach koncentracyjnych – w Stutthofie, Sachsenhausen i Dachau.
Bł. Frelichowski świadczył o Miłości w „piekle”, jakim była obozowa rzeczywistość. Chciał być kapłanem wedle – jak sam pisał – Serca Jezusa. To piękny wzór na Rok Kapłański, w którego punkcie centralnym i jednocześnie jako źródło papież Benedykt XVI postawił Serce Pana Jezusa. Młody kapłan czuł się przynaglany miłością Chrystusa (por. 2Kor 5,14), dla którego się spalał, nosząc Go czy to w sakramentach swoim współwięźniom, w ludzkim pocieszeniu, czy posługując chorym na tyfus, od których sam się śmiertelnie zaraził. Wincenty to „heroiczny świadek miłości pasterskiej” – powiedział Jan Paweł II podczas VII pielgrzymki do Ojczyzny, gdy ogłosił Frelichowskiego błogosławionym. W homilii papież nauczał: „Całe jego życie jest (…) jakby zwierciadłem, w którym odbija się blask owej Chrystusowej filozofii, wedle której prawdziwe szczęście osiąga ten, kto w zjednoczeniu z Bogiem staje się człowiekiem pokoju, czyni pokój i niesie pokój innym”. Uśmiechnięty młody ksiądz Wicek – jak widać na jednej z zachowanych fotografii – był człowiekiem pokoju i radości. „Przejął się” Jezusem i całkowicie Jemu ofiarował, zachowując jednocześnie młodzieńczy zapał i nadzieję w warunkach beznadziei. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć jego postawę w obozie? Warto zwrócić uwagę na niezwykle wyjątkowy fakt, iż pozwolono współwięźniom pożegnać się ze zmarłym, wystawiając publicznie jego ciało na terenie obozu.
Liturgiczne wspomnienie ks. Frelichowskiego przypada w dniu jego narodzin dla nieba, które miało miejsce 23 lutego 1945 roku w Dachau.

Ryszard Paluch