Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

VI NIEDZIELA ZWYKŁA Rok C (zielony) Nr 8 (14 lutego 2010)

Katecheza

Trud i piękno

Gdy myślę o moim kapłaństwie, a przecież nie moim, bo należy ono do Chrystusa, doceniam dar, który został mi dany i dotykam tajemnicy, której stałem się powiernikiem. Widzę moją „małość” wobec Bożego wezwania i widzę marność „narzędzia”, które wybrał Pan, aby objawić światu swoją miłość. Wiem jednak, iż Ten, który powołuje i wybiera, jest zawsze wierny swoim obietnicom, ponieważ wie, dlaczego i komu powierza nieoceniony skarb kapłaństwa.
Powołanie kapłańskie jest dla mnie nieustannym trudem starania się najpierw o osobistą świętość, która promieniując będzie pomagała odnaleźć Boga innym. Jest ono trudem nieustannego poszukiwania i odkrywania Boga w każdej sytuacji życia, trudem poznawania siebie w relacji do Boga i do człowieka oraz przemiany tego, co jest jeszcze słabe i kruche. Jest wreszcie wysiłkiem ciągłego powracania do miłości Boga, do ewangelicznych ideałów, do kapłańskich marzeń. Ale to powołanie jest również trudem starania się o człowieka, którego Bóg stawia na mojej drodze. Stale uczę się ludzi, ich piękna, duchowego bogactwa oraz ich wad, odmienności i różnorodności. Uczę się przyjmować ich takimi, jakimi są, szukam klucza do zrozumienia ich serc, odkrywam ich wartość, która jest dla mnie często zasłonięta i trudna do przyjęcia. Po prostu staram się być i żyć dla nich.
To wszystko pozwala mi doświadczać Bożego miłosierdzia i widzieć rzeczywistość oczami i sercem Boga. Poszukując wciąż na nowo Chrystusa, odkrywając świat, w którym żyję, poznając ludzi, a jednocześnie zgłębiając prawdę o sobie, staram się dorastać do tego, by w pełni być uczniem i apostołem. Wierzę wciąż mocniej Słowu Bożemu i głoszę Ewangelię wszelkimi możliwymi sposobami tak, abym zarówno ja sam, jak i ci, dla których jestem, mogli kiedyś ujrzeć Boga twarzą w twarz i cieszyć się wiecznie Jego miłością.
Kapłaństwo jest dla mnie źródłem szczęścia i radości, choć czasem wymaga wysiłku dźwigania krzyża. Jest sensem mojego życia. I nawet, jeśli czasem ów dar mnie przerasta, nie wyobrażam sobie innego życia, innej posługi, innej drogi do zbawienia. Codziennie rano dziękuję Bogu za dar życia i powołania i każdego wieczoru składam dzięki za to, że pozwolił mi wytrwać w swojej służbie.

ks. Wojciech, 5 lat kapłaństwa