Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

X NIEDZIELA ZWYKŁA Rok A (zielony) Nr 30 (7 czerwca 2008)

Katecheza

AUTORYTET PAPIEŻA

W dzisiejszych czasach ludzie chcą odrzucić obiektywne normy moralne. Twierdzą, że dobro i zło jest relatywne. Natomiast Kościół, w osobach kolejnych papieży, niezmiennie przypomina o prawie naturalnym i o Dekalogu. Wbrew oczekiwaniom autorytet Kościoła i jego Głowy wzrasta, zwłaszcza odkąd nastąpił rozdział Kościoła od państwa, a papież utracił władzę świecką, co miało miejsce za pontyfikatu Piusa IX.
Papież ten żył w bardzo trudnym czasie, w okresie trwania tzw. kulturkampfu. Miał on miejsce nie tylko Prusach. Podobne zjawisko występowało również w Austrii, Szwajcarii oraz we Francji. Jego celem było uczynienie z kultury laickiej dogmatu, który Kościół musiałby zaakceptować. Dogmat zaś albo się w całości przyjmuje, albo się go odrzuca. Każdy dogmat, także ten laicki.
Pius IX miał odwagę uznać w lutym 1875 całe ustawodawstwo pruskiego kulturkampfu za nieważne. Prusy były wtedy potężne. Było to, gdy chodzi o wagę polityczną, jak gdyby całe Cesarstwo Niemieckie. Jednak Kulturkampf dotyczył tylko jego części, tzn. terenu Prus. I myliłby się każdy, kto by powiedział, że Bismarck nic sobie nie robił z decyzji papieża. Bez wątpienia na zewnątrz trochę z tego pokpiwano, jednak jest dokumentacja, która mówi o ogromnym zaniepokojeniu rządu Rzeszy, dlatego że nie mógł on podjąć żadnych działań przeciw papieżowi. Nie było punktu zaczepienia, gdyż papież zamknięty w Watykanie nie rządził już w pojęciu świeckim, nie brał udziału w polityce.
Gdy papież utracił wszystko, okazało się, że dopiero wtedy uzyskał pełną swobodę. Mógł każdemu powiedzieć to, co chciał i nikt nie mógł wywierać na niego żadnej presji. Oczywiście wielu katolików nie rozumiało postępowania papieża. Tak zwani postępowi spośród nich uważali, że trzeba się pogodzić z tym światem. Jednak Pius IX stanął na stanowisku non possumus – żadnych pertraktacji. Gdyby Pius IX zaaprobował politykę ówczesnego świata, wówczas to, co wydarzyło się w latach sześćdziesiątych XX wieku, nastąpiłoby sto lat wcześniej.
Ktoś może powiedzieć, że pod koniec pontyfikatu rozmowa z papieżem stała się już niemożliwa. Tak, ale to postawa Piusa IX utorowała drogę do negocjacji Leonowi XIII. On mógł już rozmawiać jako człowiek, z którym się liczono, mimo że nie stała za nim żadna armia, ani nie posiadał właściwie żadnego terytorium. Miał jednak w sobie to, co świat nie do końca jeszcze rozumiał, ale co zaczynał wówczas powoli szanować – autorytet.

ks. Zygmunt Zieliński