Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEJ BOŻEJ RODZICIELKI MARYI Rok A (biały) Nr 1 (1 stycznia 2002)

Katecheza


Nad Rokiem Prymasa Wyszyńskiego Zakończył się Rok Kardynała Stefana Wyszyńskiego, uchwalony przez Sejm RP 25 października 2000 roku. Można powiedzieć, że dzięki obchodom tego Roku, wydłużyło się niejako świętowanie Jubileuszu Odkupienia, a zarazem stanęła przed nami chrześcijańska wizja trzeciego tysiąclecia. Co mam na myśli? Przede wszystkim wielu Polaków zrozumiało opatrznościową dla ojczyzny i Kościoła misję Wielkiego Prymasa, który umieścił w swoim herbie słowa zawierzenia i ofiarowania wszystkiego Samemu Bogu (Soli Deo ). Jak tłumaczył: 'Samemu i jedynemu Bogu wszelka cześć, chwała, miłość i pełne oddanie". l dodawał: Per Mariam. Soli Deo - przez Marię samemu Bogu. Pojawiła się więc na samym początku w prymasowskim zawierzeniu osoba Matki Bożej jako pośredniczki (per Mariam), co oczywiście łączyło się z jego wielką osobistą czcią dla Najświętszej Panny. Ale było to także dziedzictwo po poprzedniku, kard. Auguście Hlondzie, który krótko przed śmiercią powiedział: Odwagi! Nie rozpaczajcie, nie upadajcie na duchu! Walczcie pod opieką Matki Najświętszej. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. Tak więc, prymas August Hlond przepowiedział zwycięstwo, ale jak w każdej Bożej sprawie, dobre owoce są następstwem wielkiego ludzkiego wysiłku, a nierzadko i cierpienia. Bogate w najprzeróżniejsze doświadczenia życie kard. Stefana Wyszyńskiego zmierzało ku oczekiwanemu zwycięstwu. Na różnych etapach tej drogi pojawiały się, jak perły w różańcu, pobożne idee związane z wyborem Maryjnego zawierzenia, które przybrało charakter 'niewolniczego" ofiarowania siebie i całego narodu Matce Bożej. Była w tym jakaś żelazna czy raczej - należałoby powiedzieć - nadprzyrodzona konsekwencja zmierzająca do 'postawienia wszystkiego na Maryję". W tej perspektywie Kardynał Wyszyński jawi się nie tylko jako kontynuator pobożności maryjnej prymasa Augusta Hlonda, ale także prekursor papieskiego zawierzenia Maryi, jakby dojrzalszej formy łączności z Matką Bożą, wyrażonej w herbie Jana Pawła II Totus Tuus (Cały Twój). Nie mam wątpliwości, że wszyscy trzej wielcy mężowie: August Hlond, Stefan Wyszyński i Jan Paweł II są świadkami szczególnej obecności Najświętszej Maryi Panny w polskich dziejach. Szczególnie Prymas Wyszyński, kierując przez 33. najtrudniejsze lata Kościołem w Polsce, niemal codziennie szukał pomocy u Matki Bożej, oddawał się Jej całkowicie w niewolę, Jej zawierzał sprawy rodziny, ojczyzny i narodu. Jeśli udało mu się wywrzeć tak ogromny wpływ na kształt życia Kościoła i życia społeczno-politycznego w naszej powojennej historii, zostać duchowym przywódcą narodu, osobą wyjątkową, łączącą wiernych z hierarchią, stało się to możliwe dzięki ufności w pośrednictwo Maryi. Jeśli w tych trudnych czasach Prymas zwyciężał, podkreślał zawsze, że jest to zwycięstwo Maryi. Według jego słów, to dzięki Matce Bożej w czasach walki z Kościołem udało się uratować seminaria duchowne, zakony, katechizację, budownictwo sakralne, niezależność parafii. A przede wszystkim ocalono wiarę Polaków i podstawową wolność Kościoła w Polsce, czyli uratowano to wszystko, co w krajach ościennych komuniści niemal doszczętnie zniszczyli. W efekcie, na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia od chrztu w Polsce, jak powiedział o Kardynale Wyszyńskim Jan Paweł II, 'sam mocny służbą, tą swoją prymasowską służbą czynił mocnym Kościół i naród". Wchodząc w drugi rok trzeciego tysiąclecia, warto nie tylko pamiętać o Maryjnym dziedzictwie Wielkiego Prymasa, ale równocześnie starać się być - na jego wzór - człowiekiem zawierzenia. Czesław Ryszka