Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

PONIEDZIAŁEK W OKTAWIE WIELKANOCY Rok B (biały) Nr 20 (17 kwietnia 2006)

Rozważanie

Nasze pragnienia


– Po co mi Bóg? – peroruje mężczyzna na ulicy. I zaraz udowadnia, także przed sobą samym, ugruntowane przekonanie: Jeść mi nie da, na lekarstwa od Niego także nie mam co liczyć. Nawet jeżeli jest, to dla mnie On nie istnieje, bo co ja z Niego mam?
No właśnie, co ja mogę mieć z sądu, krzyża, trzech upadków, Cyrenejczyka i Weroniki, płaczących kobiet, zakrwawionych szat, poszarpanego ciała i Zmartwychwstania? Co mogę zyskać na łzach prostej Żydówki, ckliwym geście miłosierdzia obcego mi mężczyzny z Arymatei i zwalistej skały, która stała się na chwilę grobem. Mogę się bać? Współczuć? Uronić łezkę? Podziwiać? Przejść do porządku dziennego? Machnąć ręką? Zadrwić? Wybuchnąć śmiechem? A może zrozumieć i zaskarbić sobie?
Na krzyżu Bóg mówi kim jest, w sposób taki, żebym nie miał wątpliwości. Nawet cienia. Jeszcze Mu nie wierzysz? No to Go zabij! Razem Go zabijmy! Choć muchy nie skrzywdzimy, to Boga przy każdej okazji. Po raz kolejny! Będziemy widzieli to samo. Ciszę milczenia bez burzy. Potulny spacer na miejsce kaźni. Krople krwi, które nie plamią honoru. Agonię życia i konwulsje umierania bez bohaterskiej pozy. I będziesz miał dowód? Pewnie na długo nie wystarczy. Na godzinę. Dwie. Tydzień. Miesiąc. Ale później znowu będziesz mógł wziąć młotek i gwoździe.
Czy jesteśmy dziećmi tego Boga? Metryki mówią, że tak, ale strzępki zdarzeń, niedokończone zdania układają się w pewne podejrzenia. Dzieci zabiły swego Boga i nic to nie zmienia, że łatwo dał się zabić. Jak potwierdzić, że nasza „metryka” to nie falsyfikat? Najprościej porównać „duchowy kod genetyczny” Boga z naszym „duchowym DNA”. Spójrzmy na nasze pragnienia nieugaszone! Tęsknoty nieśmiertelne, oczekiwania bezustanne, lęki, niepokoje sięgające dna serca. Przecież są takie same jak Jego. On jak i my pragnie miłości, która nie zna granic, z tym, że On tak kocha, a my tylko chcielibyśmy być tak kochani. On jak i my chce pokoju i jedności. On zrobił wiele. Pojednał ludzkość ze sobą, a my – łapiemy się na tym – robimy Mu krecią robotę. On jak i my chce nadziei dla nas, tyle, że my zazwyczaj mylimy się pokładając nadzieję w tym, co prowadzi do rozpaczy. I On i my chcemy wreszcie życia bez ocieniającej śmierci – tyle, że my jak ślepcy pchamy siebie i innych w jej chciwe łapy.

ks. Paweł Rozpiątkowski