Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA Rok A (zielony) Nr 49 (9 października 2005)

Rozważanie

Różańcowe lekarstwo na grzech


W XII w. pojawili się w południowej Francji ludzie, którym marzyło się zmienić Kościół według swoich własnych koncepcji. Przeszli do historii pod mianem katarów. Nie dostrzegali w Kościele żadnego dobra i chcieli zniszczyć w nim wszystko, może z wyjątkiem samej nazwy. Zreformować Kościół według własnego widzimisię… Czy nie jesteśmy dziś świadkami podobnych prób, podejmowanych przez ludzi domagających się święceń kapłańskich dla kobiet, małżeństwa dla duchownych, uznania związków homoseksualnych, żądających prawa do aborcji i usankcjonowania wolności seksualnej. Pakiet roszczeń XII-wiecznych reformatorów był inny, ale cel ten sam. Kościół powinien być taki, jakiego chcą oni. Nieważne, czego żąda Bóg.
Uważali, że kiedy Lucyfer został wraz ze swymi aniołami strącony z nieba, zaczął się posługiwać swoją mocą niezgodnie z wolą Stwórcy i stworzył widzialny świat, nad którym rozciągnął swą władzę. A więc to nie spod Bożej ręki wyszedł nasz świat! Nie jest on owocem słowa miłości Boga, ale szatańskiego przekleństwa! Ta heretycka koncepcja świata byłaby co najwyżej ciekawym pomysłem na wyjaśnienie istnienia zła w świecie, gdyby nie fakt, że lawinowo zdobywała coraz to nowych fanatycznych zwolenników.
Sytuacja zaczynała wymykać się spod kontroli. Bezskutecznie walczyli z herezją wysyłani do południowej Francji mnisi, niepowodzeniem skończyła się misja wielkiego Bernarda z Clairvaux, nie pokonała jej zbrojna krucjata zwołana przez Kościół, próżna okazała się misja papieskich legatów i kaznodziejów. Wysłannicy papieża spotkali się wówczas ze św. Dominikiem, który uważał, że heretyków można pokonać tylko jedną bronią: nauczaniem prawdy Chrystusowej, wspartym ascezą przewyższającą wyrzeczenia katarskie.
Ruszył do dzieła. Jednak nie zdały się na nic płomienne kazania, surowe posty i wyrzeczenia, biczowania i umartwienia. Co zrobił wówczas święty?
Do czasów nam współczesnych dotrwały opowieści odziane w szaty barwnych legend. Przytoczmy jedną z nich, tę, którą opowiadał św. Ludwik Grignion de Montfort:
„Święty Dominik, widząc że ciężar grzechów uniemożliwia albigensom nawrócenie, odszedł w lasy w pobliżu Tuluzy, gdzie modlił się bez przerwy przez trzy dni i noce. Wówczas ukazała mu się Najświętsza Maryja Panna i powiedziała: «Drogi Dominiku, czy wiesz, jakiej broni chce użyć Błogosławiona Trójca, aby zmienić ten świat? Chcę, abyś wiedział, że w tego rodzaju walce taranem pozostaje Różaniec. O cokolwiek przez niego poprosisz, wszystko to będzie ci udzielone”.
Dominik pojął prawdy ukazane mu w nadprzyrodzonym widzeniu. Powstał pocieszony i płonąc gorliwością nawrócenia mieszkańców tej okolicy, ruszył prosto do katedry w Tuluzie. Gdy stanął na ambonie, rozpętała się burza, „a grzmoty i błyskawice były tak wielkie, że wszystkich ogarnął lęk. Jeszcze większa trwoga ich ogarnęła, kiedy spojrzeli na obraz Najświętszej Maryi Panny umieszczony na naczelnym miejscu i zobaczyli, że Maryja trzykrotnie unosi ku niebu dłonie, by przyzywać Bożą pomstę, jeśli się nie nawrócą, aby naprawić swoje życie i szukać opieki u Świętej Bożej Rodzicielki.”
Gdy Dominik uczynił znak krzyża i zaczął nauczać, burza ucichła. Tak gorąco i przekonująco wyjaśniał znaczenie i wartość świętego Różańca, że niemal wszyscy mieszkańcy Tuluzy przyjęli go i odrzucili fałszywe wierzenia. Ludzie zaczęli wieść chrześcijańskie życie i porzucili swoje poprzednie złe obyczaje.
Święty zrozumiał wówczas trzy rzeczy, a my spróbujmy pojąć je razem z nim. Po pierwsze, są sytuacje, gdy ciężar grzechów uniemożliwia nam nawrócenie. Ale – i to po drugie – taka sytuacja nie jest beznadziejna i choć ludzkie wysiłki nie zdadzą się na nic, to wszystko jest możliwe, jeśli przyjmie się pomoc z nieba. Po trzecie – Bóg wybiera zazwyczaj narzędzia małe i skromne i to za ich pomocą dokonuje rzeczy niezwykłych! Nie wyprawy zbrojne, nie wielkie umartwienia, nie wspaniałe kazania, ale prosty Różaniec miał nawrócić tych, których nikt i nic nie było w stanie przyprowadzić z powrotem do Boga. Czy podobnie nie jest w naszym życiu? Jeśli walczymy z grzechem, którego nic nie jest w stanie pokonać, zwycięstwo może przynieść tylko gorliwa modlitwa różańcowa.

Wincenty Łaszewski