Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU Rok A (fioletowy) Nr 9 (20 lutego 2005)

Katecheza

Powołanie


Drugi temat postu to powołanie, które jest początkiem zbawienia z sieci pokus, czyniących z nas ofiary przeklętego losu. To Bóg powołał Abrama, to Jezus wziął trzech Apostołów na Tabor, to wreszcie Bóg wzywa nas, abyśmy stawili czoło trudom i przeciwnościom, które są szponami szatana. Powołanie jest oznaką zbawienia. Zwykle to słowo kojarzymy jedynie z powołaniem do stanu duchownego, co jest błędem, gdyż wszyscy jesteśmy powołani do zbawienia, jedynie różne są formy tego powołania: samotność, małżeństwo, kapłaństwo czy wreszcie stan konsekrowany. Powołanie to ciche wołanie Boga do człowieka, który nas wzywa nie dzięki naszym czynom, ale z łaski, na którą nikt nie zasługuje, ale ją otrzymuje, jakby najgodniej zasługiwał! Początek powołania jest zawsze taki sam jak u Abrama: wyjdź z Ur, wyjdź z ziemi rodzinnej, z domu swego ojca. Chodzi o wyjście z ziemskich pożądań, o wydobycie się spod warstwy zabrudzenia ziemią, brudem, błotem, które stały się bliższe niż rodzina, i wreszcie z domu ojca, czyli z ojcostwa naturalnego, do odkrycia ojcostwa nadprzyrodzonego. Nie bez powodu dodano, że miasto, z którego rozpoczęło się powołanie Abrama, nazywało się Ur, czyli "piec" - symbol piekielnej atmosfery, która przybiera pozory "domowego ciepełka". Drugi krok to trudy i przeciwności, walka o wytrwałość w przylgnięciu do Jezusowego słowa i Jego sakramentalnych dłoni. Najlepiej jest nam z Bogiem, z Jezusem w obłokach świetlanych, w chmurach szczęścia, które otaczają jedynie tych, co to wyrzekli się ziemskiej rozpusty. Trzy kroki powołania: wyjście, wytrwanie, przemiana - to temat do dzisiejszej medytacji, która nie powinna stać się reportażem biblijnym, ale zaniepokojeniem sumienia, podrażnieniem umysłu do wglądu w siebie i w swą historię: Czy mam już za sobą wyjście? Czy trwam przy Bogu mimo trudów i przeciwności? Czy pragnę prawdziwej przemiany, czy jedynie dostosowanej do mojego wyobrażenia o szczęściu?

o. Augustyn Pelanowski - paulin


Modlitwa zapraszająca Jezusa do serca Panie! Ufając Twej dobroci i Twemu wielkiemu miłosierdziu, przychodzę chory do Zbawiciela, głodny i spragniony do Źródła życia, ubogi do Króla niebios, sługa do Pana, stworzenie do Stwórcy, opuszczony do miłościwego Pocieszyciela mego. Lecz skądże mi to, abyś Ty przychodził do mnie? Kimże ja jestem, żebyś się mi oddawał? Czy odważy się grzesznik stanąć przed Tobą? A Ty, Panie, jakże raczysz przyjść do grzesznika? Znasz sługę swego i wiesz, że nie ma w nim nic dobrego, abyś go aż tak obdarzył. Wyznaję więc nicość moją, wielbię Twą dobroć i miłosierdzie i składam dzięki za Twą wielką miłość. Albowiem sam z siebie to czynisz, a nie dla mych zasług, abym głębiej poznał Twą dobroć, rozpalił się gorętszą miłością i stał się bardziej pokorny. Ponieważ Tobie tak się podoba i tak nakazałeś czynić, więc i mnie się podoba Twoja łaskawość; oby tylko złość moja nie stała się przeszkodą!

Tomasz a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa, IV, 2, 2. 1