Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

UROCZYSTOŚĆ NARODZENIA PAŃSKIEGO – Msza w dzień Rok B (biały) Nr 61 (25 grudnia 2020)

Wprowadzenie do liturgii

SŁOWO Z WIELKĄ MOCĄ

Jesteśmy dziećmi Słowa. To przez nie wszystko się stało. Powstał świat, a w tym świecie człowiek. Jego życie miało być szczęśliwe, ale fałszywe słowo Szatana powiodło go na manowce. Potrzebne było słowo obietnicy, wypowiedziane przez Boga, że pośle On swojego Syna, na wykupienie ludzkości z niewoli grzechu. Tak też się stało. Słowo przybrało ludzkie ciało. W Betlejemskiej Grocie narodził się Zbawiciel.

Żyjemy w świecie pełnym słów. Są słowa, które dają nadzieję i wyznaczają nową perspektywę. Sprawiają, że czujemy się szczęśliwi, potrzebni i spełnieni. Ale są też słowa, które ranią. Słowa, które sprawiają ból i prowadzą do destrukcji.

W wigilijny wieczór większość z nas usłyszała życzenia. Łamiąc się opłatkiem, patrzyliśmy sobie w oczy, przypominając ważne dla nas słowa: kocham Cię, wybaczam Ci, chcę Twojego szczęścia, dziękuję za Twoją miłość.

Słowa mają wielką moc. Mogą być początkiem nowej drogi. Ale musimy na tę drogę wejść. Byli tacy, którzy, jak mówi dzisiejsza Ewangelia, nie przyjęli Słowa. Tym jednak, którzy je przyjęli, „dało moc, aby stali się dziećmi Bożymi”.

Być dziećmi Bożymi, oznacza przyjąć Słowo. Tym słowem jest Chrystus. Jeśli Zbawiciel zamieszka w nas, nasze życie nabierze nowego wymiaru. Święty Jan Ewangelista, mówi, że „otrzymamy łaskę po łasce”. Piękne bożonarodzeniowe życzenia to za mało, jeśli nie ma w nich Boga. Możemy wiele razy mówić komuś, że go kochamy, a za chwilę bardzo go ranić. Pewien człowiek, alkoholik, wciąż powtarzał swojej rodzinie, że już nie będzie pił. Mówił to rano, gdy trzeźwiał. Ale już wieczorem trzymał w ręku kieliszek. Słowa jego obietnicy były zbyt słabe, bo on sam był słaby. Ale pojawił się ktoś, kto pewnego razu podał mu rękę. Zaprowadził go na terapię i modlił się za niego. Człowiek ten uwierzył, że może zmienić swoje życie. Uwierzył, że z Bożą pomocą możliwe jest inne życie. Dziś już nie pije.

ks. Mariusz Krawiec, paulista