Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

4 NIEDZIELA WIELKANOCY Rok C (biały) Nr 25 (12 maja 2019)

Katecheza


Sen o Faustynie

Ciemny granat obsypanego gwiazdami nieba wiruje coraz szybciej i szybciej. Zamienia się w błękit usiany puszystymi cumulusami. Białe obłoki przesuwają się, przysłaniając wielką, jaskrawą kulę słońca.

    Droczą się ze światłem, zapraszając je do swojej swawolnej zabawy w berka. Ewelina, oglądając podniebne igraszki, z zadartą głową idzie asfaltową drogą, prowadzącą pod górę, wśród pól i łąk. Gdy po lewej stronie jezdni pojawiają się zabudowania, skręca w prawo, w stronę lasu. Słychać coraz wyraźniej śpiew ptaków. Wyasfaltowany trakt przechodzi w kamienistą ścieżkę wijącą się wśród drzew. Idą nią pojedyncze osoby, całe rodziny. Małe i coraz większe grupy zaczynają tworzyć tłum. Im wyżej, tym więcej pielgrzymów. Na szczycie góry stoi biały klasztor. Jego charakterystyczna sylwetka z dwoma wieżami, skąpana w wiosennym słońcu, przyciąga wzrok. Na co dzień – otoczony wysokim, kamiennym murem – zamknięty jest dla ludzi z zewnątrz. Dziś otworzył bramy. Mnisi świętują odpust i wpuszczają gości do swojego domu.
    Radość ogarnia Ewelkę, że tak wspaniale trafiła. Uśmiecha się do mijających ją osób, macha ręką do dzieci niosących kolorowe baloniki. „Jaki piękny jest świat” – wzdycha, zbliżając się do kościoła. Ludzie cieszą się, rozmawiają, co rusz wybuchają śmiechem. I nagle wśród tego falującego, rozradowanego tłumu Ewelina dostrzega postać, która przykuwa jej uwagę. Niewysoka, smukła zakonnica idzie samotnie, skupiona. Nie rozgląda się wokół jak wszyscy, nie zadziera głowy, by spoglądać na ptaki i konary drzew. Idzie krętą drogą przed siebie, jakby bała się, że zanim dotrze na szczyt, mnisi zamkną bramę. Spieszy się, jakby chciała możliwie najszybciej wejść na klasztorny dziedziniec, poczuć jego klimat i wtopić się w miejsca, gdzie ojcowie i bracia od wieków kontemplują Jezusa Zbawiciela, Jego nieskończoną miłość.
    – Faustyno! – Ewelce wyrywa się okrzyk, którym chce zatrzymać oddalającą się siostrę. – Faustyno, zaczekaj! Chcę pójść z tobą, porozmawiać, wypytać cię o wszystko, czego o tobie nie wiem. Poczekaj! Proszę! Dziewczyna biegnie co tchu w piersiach, chce dogonić zakonnicę. Niestety, zakonnica znika w tłumie. Jeszcze przez moment w prześwicie klasztornej bramy dziewczyna widzi czarną postać w charakterystycznym welonie. Próbuje odnaleźć ją między starymi budynkami. Bezskutecznie...
    – Faustyno, gdzie jesteś? – Dziewczyna patrząc w głąb świątyni, coraz słabszym głosem mówi do siebie, nie licząc już właściwie na odpowiedź. (...) Nie uciekaj przede mną. Wróć! Opowiedz mi o sobie i Jezusie.


Jolanta Sąsiadek,
Nadzwyczajnie zwyczajna,
św. Faustyna Kowalska,

Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2013.