Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

26 NIEDZIELA ZWYKŁA Rok B (zielony) Nr 48 (30 września 2018)

Katecheza

Święta Teresa od Dzieciątka Jezusa,

zakonnica i doktor Kościoła (1873-1897)

(wspomnienie 1 października)

„Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele” (Mdr 4, 13). Te słowa są czytane w święto św. Stanisława Kostki. Znakomicie streszczają także bardzo krótkie w ziemskim wymiarze, bo zaledwie dwudziestoczteroletnie, życie św. Teresy, najmłodszej osoby w gronie doktorów Kościoła.

Rodzice św. Teresy (Ludwik i Zelie), ogłoszeni błogosławionymi przez Benedykta XVI, zanim się pobrali, myśleli o wstąpieniu do zakonu. Drogę życia zakonnego wybrało ich pięć córek. Dziewiątą i ostatnią w tej rodzinie była św. Teresa. Już jako kilkuletnia dziewczynka pragnęła całkowicie poświęcić się Bogu, żyć miłością dla Niego i ludzi, modląc się o ich zbawienie.

Na kolanach przed papieżem

Pragnienie służenia Bogu w zakonie było tak wielkie, że każdy dzień poza nim był umieraniem z miłości. Mając lat czternaście, wraz ze swoim ojcem i siostrą udała się do Rzymu. Tam podczas audiencji u Leona XIII padła mu do nóg, prosząc usilnie, aby mogła wstąpić do zakonu karmelitańskiego, nie mając przewidzianych prawem kanonicznym szesnastu lat. Jej prośby były tak żarliwe, że musiała interweniować papieska gwardia. Pragnienie jej serca spełniło się i 9 kwietnia 1888 r. została postulantką w Karmelu. Tam spędziła niecałe dziesięć lat życia.

Mała droga

„Chcę znaleźć sposób dostania się do nieba, jakąś małą drogę, bardzo prostą i bardzo krótką” – to szczere wyznanie oblubienicy, a właściwie dziecka Bożego. Tą „małą drogą” była miłość, dzięki której Teresa stała się wszystkim dla wszystkich. Modliła się za kapłanów i misjonarzy, pragnęła, aby nie została potępiona ani jedna dusza. Po prostu żyła Miłością, która ma na imię Jezus. Wzruszające są jej przemyślenia po lekturze „Hymnu o miłości” (1 Kor 13), wypowiedziane z dziecięcą radością i ufnością: „Moim powołaniem jest miłość… W sercu Kościoła, mojej Matki, ja będę miłością”. Droga powołania św. Teresy okazała się nie tylko mała, ale i krótka. Jej ostatnie lata życia to ogromne cierpienie spowodowane nieuleczalną gruźlicą. Miłość pozwoliła jej znieść także ten krzyż w sposób radosny. Przeszła na drugą stronę życia ze słowami: „Mój Boże! Kocham Cię!”.

ks. Mariusz Szmajdziński