Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

23 NIEDZIELA ZWYKŁA Tydzień Wychowania Rok B (zielony) Nr 45 (9 września 2018)

Katecheza

Bitwa o nasze dzieci

Jakże często słyszymy, że rodzice chcą wychować dziecko na „dobrego człowieka”. Dla wierzącego to bardzo mylący cel. Bo co oznacza, szczególnie dziś, określenie: „dobry człowiek”? Co go cechuje? Charakteryzujemy go w różny, często przeciwstawny sposób. Ale to nie my decydujemy o tym, co dobre, a co złe, lecz sam Bóg.

Musimy więc znać zarówno Jego odwieczną wolę, jak i ogólny plan zawarty w Jego słowie. To jednak nie wszystko. Nie możemy pozostać na poziomie Jego fanów, którzy raz na zawsze ustalili, czego On od nas oczekuje, i będą się tego trzymać lub – co gorsza – osób pojmujących Jego polecenia służbowo, tylko według regulaminu.

Bóg pragnie przecież, byśmy jako Jego przyjaciele, a nie tylko jako posłuszni wykonawcy, byli z Jego skierowanym do nas świeżym słowem na bieżąco w każdej życiowej sytuacji. Oczywiste jest, że takie aktualne na daną chwilę słowo poznania nie może być sprzeczne z Pismem Świętym. Raczej doprecyzowując na dziś to, co Bóg mówił do swego ludu od wieków, po prostu podpowiada nam dostosowaną do naszej konkretnej sytuacji strategię. Bóg pragnie, byśmy znali Jego myśli i zamiary. Również te zamiary, które ma wobec naszych dzieci, wobec każdego z nich. I wobec każdej konkretnej rodziny. (…)

Wyznaczaj granice

Właściwie dopiero podczas pisania tej książki dotarło do nas, że nasze dzieci po prostu potrzebują oprzeć się na czymś stałym. Duch Święty stara się nam przekazać, że one bardzo tego pragną! Dzieci chcą i potrzebują wyraźnie wiedzieć, czy normy i zasady, które im dyktujemy, naprawdę obowiązują. Chcą pewności, czy wymagamy tego, o czym im mówimy. Bo jeśli nie mogą zaufać naszemu słowu, to jak mogą zaufać słowu Boga?

Bądź wiarygodny i konsekwentny

Dzieci zwykle nie przekraczają norm Boga, bo są złe albo złośliwe. One najpierw po prostu nie wiedzą, jak to czy owo powinno wyglądać. Nie wiedzą np., jak okazywać posłuszeństwo i szacunek rodzicom i starszym. Nie wiedzą, jakie standardy wykonania zadania powinny spełniać na danym etapie rozwoju. Bo i skąd mogą wiedzieć? Muszą się tego po prostu stopniowo nauczyć. Dopiero potem mamy prawo tego od nich wymagać. I to wymagać absolutnie konsekwentnie. W przeciwnym razie one nie mogą nam zaufać. A skoro nie mogą nam zaufać – to nie będą też potrafiły zaufać Bogu.

Wymagaj, ale nie popadaj w złość

Wymaganie od dziecka wcale nie oznacza z naszej strony gniewu czy wściekłości, lecz raczej konsekwentne egzekwowanie. Bez wykrętów. Bez fałszywej litości.

Gdy nie wymagamy – dzieci chwilowo mogą być zadowolone, ale potem rozpuszczone. Bez ukształtowanego charakteru i wyćwiczonej silnej woli mogą nas wręcz znienawidzić. Dzieci, od których nie wymagamy, są nieszczęśliwe, ponieważ nie pozwalamy im, aby własnym wysiłkiem coś osiągnęły. Co gorsza, jeśli od dzieci skutecznie nie wymagamy, to nie tylko pozbawiamy je ich własnego dorobku, ale możemy uczynić z nich (a najprawdopodobniej uczynimy) życiowe pokraki. A że takich jest obecnie większość? No cóż. Płacimy za to wszyscy jako społeczeństwo. Czas zacząć odkręcać ten fatalny stan.

Mariola Wołochowicz,

Rodzice, nie bójcie się wymagać!

6 zaskakujących pragnień dzieci,

Edycja Świętego Pawła,

Częstochowa 2017.