Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

5 NIEDZIELA WIELKANOCY Rok B (biały) Nr 23 (29 kwietnia 2018)

Katecheza

Skazani za kapłaństwo i konsekrację

„Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę” (Mdr 3, 5-6).
29 kwietnia obchodzimy Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Ustanowiła go Konferencja Episkopatu Polski. Wspominamy wtedy wszystkich kapłanów i osoby konsekrowane, którzy zginęli lub byli represjonowani przez reżim niemiecki i sowiecki.
To nieprzypadkowa data. 29 kwietnia 1945 r. wyzwolono obóz koncentracyjny w Dachau, do którego przede wszystkim kierowano duchownych. Uwięzieni w nim polscy kapłani złożyli przyrzeczenie, że jeśli przeżyją, co roku będą pielgrzymować do Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Bóg wysłuchał ich próśb. Na kilka godzin przed likwidacją obozu przez Niemców wkroczyli do niego Amerykanie. Wyzwolili 33 tys. więźniów, w tym 856 kapłanów. Duchowni do końca byli wierni swojej obietnicy. Ostatni z ocalałych księży zmarł w 2013 r.
Niestety, męczennicy XX wieku są ciągle mało znani i doceniani. Nielicznych wyniesiono na ołtarze (m.in. bł. Michała Kozala, bł. Nazaretanki z Nowogródka, bł. Jerzego Popiełuszkę). Tylko podczas II wojny światowej zamordowano ok. 2 tys. kapłanów oraz 600 zakonników i sióstr zakonnych.
Część represjonowanych cudownie przeżyła i wróciła z wygnania. Wśród nich był m.in. ks. Jan Żuk. Pochodził z Wileńszczyzny. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk abp. Jerzego Matulewicza. Po wybuchu wojny, tereny, na których posługiwał, znalazły się w radzieckiej strefie wpływów. Ks. Jana zaczęło nachodzić NKWD. Nakłaniano go do wyjawienia sekretów usłyszanych na spowiedzi, znęcano się fizycznie i namawiano do współpracy. Kapłan wielokrotnie powtarzał, że woli zginąć, niż współdziałać. Został aresztowany w czerwcu 1940 r. Po przesłuchaniu i ogłoszeniu „wyroku”, radziecki oficer usłyszał z jego ust: „Oby wam Pan Bóg to wszystko przebaczył”. Wepchnięto go do bydlęcego wagonu. Nie pozwolono zabrać ze sobą nawet brewiarza. Trafił do Krasnojarska na Syberii. Początkowo pracował w kołchozie, w stajni dla koni. Później był wartownikiem przy magazynach zbożowych. Chodził wokół nich w 45-stopniowym mrozie i dziękował Bogu, „że jeszcze żyje”. Pracował w tartaku i przy spławiania drewna na Jeniseju. W ubraniu robotnika udzielał rozgrzeszenia; zdarzało się, że nad czarnym chlebem wypowiadał słowa konsekracji i rozdzielał go jako Komunię św.
Do Polski wrócił w 1956 r. w wyniku destalinizacji. Na zesłaniu spędził 16 lat. Zmarł w Rossoszu (diec. siedlecka) w 1974 r.

Agnieszka Wawryniuk