Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

2 NIEDZIELA ZWYKŁA Rok B (zielony) Nr 4 (14 stycznia 2018)

Katecheza

Święty Jakub Hilarion Barbal (1898-1937) – męczennik powołania i prawdomówności

„Nie sprzedałbym mojego habitu za całe złoto świata” ‒ cenę wierności tym słowom przyszło mu zapłacić w czasie wojny domowej w Hiszpanii (1936-1939). Wystarczyło, aby przyjął wersję swojego adwokata i przyznał, że był tylko pracownikiem fizycznym w klasztorze. Zdecydowanie odmówił – nie chciał kłamać i wyprzeć się zakonnego stanu. Tym samym jego los został przesądzony.
Emanuel Barbal Cosán urodził się w hiszpańskiej wiosce Enviny u podnóża Pirenejów 2 stycznia 1898 r. Mimo surowego życia, pełnego wyrzeczeń, był dzieckiem radosnym, pobożnym, marzącym o poświęceniu się Panu Bogu. W 1910 r. wstąpił do niższego seminarium. Niestety, mimo dobrych wyników w nauce, musiał je opuścić z powodu problemów ze słuchem. Mając 19 lat, rozpoczął nowicjat u braci szkolnych i otrzymał imiona zakonne Jakub Hilarion. Po pierwszych ślubach rozpoczął pracę jako nauczyciel. Już wtedy dał się poznać jako świątobliwy i gorliwy zakonnik. Prawie osiem lat przebywał we Francji, tam też złożył śluby wieczyste w 1926 r. Następnie przez pewien czas pomagał w formowaniu nowicjuszy i w apostolacie powołaniowym. Jednak postępująca głuchota była przyczyną tego, że został skierowany do pracy w ogrodzie i kuchni. Także tutaj pozostawał duchowo złączony z Bogiem przez modlitwę i rozmyślanie. Skutecznie apostołował, pisząc listy do rodziny, współbraci i znajomych. W jednym z nich, datowanym na 1934 r., wyrażał pragnienie osiągnięcia łaski męczeństwa.
W grudniu 1936 r., podczas wojny domowej w Hiszpanii, aresztowano go i przetrzymywano w różnych więzieniach, aż ostatecznie znalazł się w Tarragonie. Swoją postawą zawierzenia Bogu cały czas budował współwięźniów i odwiedzające go osoby. W procesie-farsie głównym powodem oskarżenia był stan zakonny, którego br. Jakub Hilarion nie chciał się wyrzec.
Skazano go na śmierć, a wyrok wykonano 18 stycznia 1937 r. Tego dnia, aby uprzedzić możliwy akt ułaskawienia, który nadszedł już po egzekucji, w wielkim pośpiechu zaprowadzono skazańca do lasku w pobliżu cmentarza. Brat był spokojny, tak iż budziło to zdumienie milicjantów. Zapytany, czy wie, że go zabiją, odpowiedział: „Chłopcy, umrzeć dla Chrystusa to królować”. Kiedy ustawiono go przed wyschniętym wodospadem, zakonnik złożył ręce na piersiach i wzniósł oczy ku niebu. Dwa razy padła komenda: „Ognia!”, ale męczennik nadal stał nieporuszony, choć trafiło go 20 kul ‒ potwierdziły to oględziny zwłok. Przerażeni milicjanci uciekli. Dopiero dowódca przystawił rewolwer do jego skroni i kilkakrotnie strzelił, zadając zakonnikowi śmierć.
Tak oto ten brat szkół chrześcijańskich upodobnił się całkowicie do Boskiego Mistrza. Ci, którzy go znali, twierdzili, że gdyby nie został męczennikiem, to i tak Kościół ogłosiłby go świętym wyznawcą. Beatyfikacji dostąpił w 1990 r., a kanonizacji dziewięć lat później. W liturgii wspominamy go 18 stycznia.

br. Marek Urbaniak – brat szkolny