Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

32 NIEDZIELA ZWYKŁA Rok A (zielony) Nr 55 (12 listopada 2017)

Katecheza

Święta Augustyna Pietrantoni (1864-1894) – nieustraszona pielęgniarka


Zaraz po śmierci okrzyknięto ją męczennicą miłosierdzia, a jej pogrzeb zgromadził 40 tysięcy (!) uczestników. Święty Jan Paweł II w dniu kanonizacji tak ją scharakteryzował: „Była gotowa do wszelkich poświęceń i dawała heroiczne świadectwo miłosierdzia, dlatego zapłaciła cenę krwi za wierność Miłości”.
Liwia Pietrantoni urodziła się 27 marca 1864 r. w Pozzaglia Sabina (Włochy), jako druga spośród jedenaściorga rodzeństwa. Pobożna wiejska rodzina była bardzo uboga i dzieci od najwcześniejszych lat musiały pomagać w pracy. Liwia, oprócz normalnych zajęć w obejściu, nosiła żwir i piasek do budowy drogi oraz pracowała sezonowo, głównie przy zbiorze oliwek. Ciężka praca nadwerężyła kręgosłup dziewczynki i uniemożliwiła regularną naukę, choć była dzieckiem inteligentnym i zdolnym. Bardzo wcześnie zaczęła również dyskretnie oddziaływać na swoje rówieśniczki, stając się dla nich wzorem i doradczynią. Kiedyś na jednym ze spotkań modlitewnych wyznała, że chciałaby umrzeć śmiercią męczeńską, aby w ten sposób dać świadectwo miłości do Chrystusa. W 1886 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Joanny Antydy Thouret, gdzie otrzymała imię s. Augustyna.

Ofiarna posługa

Po nowicjacie podjęła posługę pielęgniarską w słynnym rzymskim szpitalu Santo Spirito (Ducha Świętego). Ówczesna laicyzacja usunęła ze szpitala kapelanów, a z sal krzyże i obrazy religijne. Siostrom zakazano mówić o Bogu i modlić się z pacjentami.
Augustyna początkowo pracowała na oddziale pediatrycznym, potem na zakaźnym, a ostatecznie z chorymi na gruźlicę. Wkrótce sama też zachorowała na tę nieuleczalną wówczas chorobę. Nadal pracowała na swoim oddziale, tłumacząc przełożonym, że lepiej nie narażać zdrowia innej siostry.
Wszystkim znane było rozmodlenie tej zakonnej pielęgniarki oraz niezwykły zapał w pracy, którą pojmowała jako służbę samemu Jezusowi. Oddział gruźliczy był ściśle izolowany, co negatywnie wpływało na psychikę chorych. Wielu z nich było pospolitymi rzezimieszkami. Bardzo często obrzucali oni siostrę obelgami, a nawet raz dotkliwie pobili. To nie złamało jej ducha, gdyż nie dość, że ich tłumaczyła, to jeszcze starała się modlitwą i pokutą wyjednać im nawrócenie.

Wobec zła

Najcięższym przypadkiem na oddziale s. Augustyny okazał się Józef Romanelli. Obciążony czterema wyrokami, pełen złości i nienawiści do świata, w sposób szczególny dokuczał Siostrze. Posunął się nawet do groźby zabójstwa. Zaniepokojonym siostrom i dyrekcji Święta odparła, że nie może rezygnować z wypełniania obowiązku miłosierdzia, nawet jeśli ceną miałoby być jej życie.
Sytuacja pozornie się polepszyła, kiedy Romanelli został karnie usunięty ze szpitala. On jednak odpowiedzialnością za to obarczył niewinną zakonnicę. 13 listopada 1894 r. Romanelli zaatakował s. Augustynę podczas pracy. Powalił ją na ziemię i zadał siedem ciosów nożem w klatkę piersiową, ramiona i szyję. Ranna w ogromnym bólu wyszeptała: „Matko Boża, pomóż mi!”. Zdążyła jeszcze wybaczyć zabójcy i z uśmiechem zmarła.
Wiadomość o tej tragicznej śmierci lotem błyskawicy rozeszła się po Rzymie i ściągnęła do szpitala tłumy ludzi. Morderca został ujęty nazajutrz, gdy zaatakował nożem policjantów. Mimo iż rodzina zmarłej prosiła o ułaskawienie, Romanelli został skazany na śmierć. Umarł jednak pogodzony z Bogiem i zaopatrzony sakramentami świętymi.
Siostra Augustyna, zwana męczennicą miłosierdzia, została beatyfikowana w 1972 r., a następnie kanonizowana w 1999 r. Jej liturgiczne święto przypada 13 listopada.

br. Marek Urbaniak – brat szkolny