Wprowadzenie    Liturgia słowa    Katecheza    Rozważanie

UROCZYSTOŚĆ JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA - Zakończenie Roku Miłosierdzia Bożego Rok C (biały) Nr 57 (20 listopada 2016)

Katecheza

Gdy wisiał na krzyżu, to patrzył tak samo

Pan Jezus nakazał św. Faustynie: „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (Dzienniczek, nr 47). Siostry Jezusa Miłosiernego z Wilna tak omawiają dzieło malarskie Eugeniusza Kazimirowskiego. 
Na tym obrazie najbardziej przyciągają uwagę twarz i oczy Pana Jezusa. Kiedy wisiał na krzyżu, patrzył dokładnie w ten sam sposób. Spoglądał na swoich oprawców i przebaczał im. Swoim wzrokiem ogarniał też wszystkich, których zbawił. To spojrzenie przepełnione jest miłością i miłosierdziem. Pan Jezus uchyla szatę na piersi. Lewą ręką zaprasza nas, byśmy weszli do Jego serca. Z uchylenia wydobywa się światło i dwa promienie. Blady jest znakiem usprawiedliwienia dusz, które dokonuje się w sakramencie chrztu oraz pokuty i pojednania. Czerwony oznacza Eucharystię i pozostałe sakramenty, w których otrzymujemy pokarm dla duszy. Promienie są też symbolem darów i łask Ducha Świętego. Można je porównać do namiotu spotkania, w którym warto się ukryć. Uniesiona prawa dłoń Jezusa przypomina o tym, że On chce nam błogosławić każdego dnia i we wszystkich trudnościach. Bose stopy mówią o Jego pokorze. On przychodzi do nas jako sługa i niewolnik miłości. W ten sposób chce nas ośmielić, byśmy nie lękali się do Niego zbliżyć. Sam wychodzi do nas jako pierwszy.    

 Światłość naszego życia
Ten wizerunek świetnie ilustruje Ewangelię czytaną w święto Miłosierdzia Bożego. Pan Jezus przyszedł do apostołów z ranami na dłoniach i stopach. Jego biała szata to znak zmartwychwstania, a przepasana sylwetka to znak czystości (J 20,19-31).
Ciemne tło obrazu również nie jest przypadkowe. Ono symbolizuje nasz grzech i wewnętrzny mrok. Gdybyśmy z wizerunku usunęli postać Pana Jezusa, zostałaby tylko smutna ciemność, bo On jest światłością świata i źródłem życia. Bez Niego nic nie możemy uczynić. Jeżeli nie pozwalamy Mu przebywać w naszym sercu, to pogrążamy się w strasznej ciemności.
Warto dodać, że oblicze Pana Jezusa z obrazu Eugeniusza Kazimirowskiego porównano do odbicia z Całunu Turyńskiego. Okazało się, że rysy twarzy się pokrywają. Widać w tym ingerencję Boga. Malarz kierował się bowiem jedynie wskazówkami s. Faustyny. Nie widział Pana Jezusa na własne oczy, a mimo to namalował Go takiego, jakim przedstawia Go Całun.   

Klucz do Serca Jezusa 
Obraz ukończono w 1935 r. Następnie w 2 Niedzielę Wielkanocy wystawiono w Ostrej Bramie w Wilnie. Kiedy ks. Michał Sopoćko głosił kazanie o Bożym Miłosierdziu, s. Faustyna zauważyła, jak Jezus z obrazu ożywa. Promienie wychodzące z Jego serca obejmowały wszystkich zgromadzonych. Najmocniej dotykały tych, którzy byli otwarci na łaski. Długo zastanawiano się nad podpisem pod tym wizerunkiem. Chciano, aby był bardziej dostojny w swojej wymowie. Chrystus jednak usilnie prosił, aby napisać tylko: „Jezu, ufam Tobie”. Te słowa są kluczem do Jego serca.
Losy owego, pierwszego wizerunku były bardzo złożone i trudne. Obraz znajdował się w kościele św. Michała w Wilnie do 1948 roku, kiedy komuniści zamknęli tę świątynię. Następnie, w obawie przed ukradzeniem lub zaginięciem, w tajemnicy zabrano go stamtąd i ukrywano na strychu. Potem jeszcze obraz był przenoszony w inne miejsca, a następnie poddany konserwacji. W roku 2003 nastąpiła druga konserwacja. Dzięki niej wrócono do pierwotnej wersji wizerunku. Oblicze Jezusa stało się bardziej subtelne i delikatne.
Drugi, bardziej znany wizerunek Jezusa Miłosiernego to obraz łagiewnicki, autorstwa Adolfa Hyły. Powstał on już po II wojnie światowej. Malarz nie miał styczności z s. Faustyną. Podczas malowania kierował się tylko krótkim opisem zamieszczonym w Dzienniczku. Jeśli porównamy oba obrazy, to szybko dostrzeżemy różnice w: spojrzeniu Jezusa, uniesieniu dłoni, barwie tła. Mimo wszystko wiemy, że przez ten drugi wizerunek Pan Bóg działa tak samo jak przez obraz wileński, bo „nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce Jezusa” (por. Dzienniczek, nr 313).

spisała Agnieszka Wawryniuk